Dla Wielkiej Brytanii głównym podejrzanym jest Andriej Ługowoj, rosyjski biznesmen i były współpracownik służb specjalnych, który spotkał się z Litwinienką w dniu jego otrucia. Scotland Yard już od kilkunastu dni zbiera dowody w Rosji. Ale dopiero dziś udało im się przesłuchać Ługowoja. Rosjanin tłumaczy, że już od dłuższego czasu jest w szpitalu na obserwacji. Lekarze obawiają się, że w jego organizmie są ślady polonu. Tyle że Ługowoj już wcześniej przeszedł badania radiologiczne i wynik był dobry.
Niemcy z kolei uważają, że mordercą byłego szpiega może być inny Rosjanin, z którym spotkał się Litwinienko - Dmitrij Kowtun. Policjanci znaleźli ślady polonu w jego samochodzie i mieszkaniu, w którym był tuż przed wylotem do Wielkiej Brytanii. Teraz zły wynik badania radiologicznego dostały do ręki jego dzieci i była żona. Dlatego Niemcy podejrzewają, że to właśnie Kowtun mógł wwieźć na Wyspy trujący pierwiastek.
Natomiast Rosjanie wszczęli własne śledztwo i sami chcą wyjaśnić, kto zabił Litwinienkę. I dlatego wybierają się do Wielkiej Brytanii. Chcą tam przesłuchać Borysa Bierezowskiego, biznesmena i zażartego przeciwnika Kremla, oraz Ahmeda Zakajewa, czeczeńskiego lidera. Obaj to wrogowie Władimira Putina i być może milicja wykorzysta okazję, żeby wmieszać ich w sprawę zabicia Litwinienki. A przez to odwrócić uwagę od oskarżeń wobec Moskwy.
Litwinienkę otruto 1 listopada. Umierał w męczarniach przez kilka tygodni. Śledztwo jako pierwszy wszczął Scotland Yard. Udało mu się ustalić, że Litwinienko został otruty polonem, którego ktoś dodał mu do herbaty. Ale wciąż wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. A przede wszystkim, kto to zrobił.