Adwokat Saddama Husajna twierdzi, że jego klient jest w bardzo podniosłym nastroju."Jest gotów oddać życie za swój kraj jako męczennik" - relacjonuje prawnik. Podczas spotkania z dwoma przyrodnimi braćmi - także uwięzionymi - Husajn przekazał im listy dla rodziny. "Powiedział im, że jest szczęśliwy, iż spotka go męczeńska śmierć z ręki wrogów i że nie zgnije w więzieniu, w zapomnieniu" - opowiada adwokat.
Saddam wie, że może nie dożyć Nowego Roku. Wychodząca w Londynie arabska gazeta "Al-Hayat" podała, że były dyktator zostanie powieszony w najbliższych dniach. Podobną informację przekazał wysoki rangą członek administracji Busha.
Szubienica ma stanąć w Zielonej Strefie w Bagdadzie - najbardziej chronionej części miasta. Husajn zginie zatem tuż pod drzwiami większości zagranicznych ambasad i siedzib nowych irackich władz.
Formalnościom stało się zadość. Iracki trybunał, który kilka dni temu zatwierdził wyrok śmierci na byłego dyktatora, wydał formalny nakaz egzekucji. A to oznacza, że nie ma już żadnych przeszkód do wyprowadzenia Saddama na szafot.
Wszystkich zaskoczył jednak w czwartek wiceminister sprawiedliwości Iraku Buszo Ibrahim. Stwierdził on, że prawo przewiduje ponad 30 dni od zatwierdzenia wyroku do jego wykonania. Oznaczałoby to, że Husajn ma jeszcze co najmniej kilka tygodni życia. Wiceminister nie wyjaśnił jednak, skąd sprzeczność jego interpretacji z oświadczeniem sądu apelacyjnego, który odrzucając odwołanie adwokatów, oznajmił, że egzekucja powinna odbyć się najpóźniej za 30 dni.
Irakijczycy muszą więc uważać, bo pośpiech może ich drogo kosztować. W kraju trwa bowiem jeszcze inny spór prawny. Nie wiadomo, czy zgodę na egzekucję Saddama musi podpisać prezydent lub jeden z jego zastępców. O tym mówiono jeszcze przed wyrokiem sądu odwoławczego. Teraz, gdy wyrok jest już zatwierdzony, wiceszef resortu sprawiedliwości twierdzi, że taka zgoda nie jest potrzebna.
Jeżeli nie uda się ustalić, jak jest naprawdę, już po egzekucji zwolennicy Saddama mogą oskarżyć władze o bezprawne zabicie dyktatora. A w targanym przemocą kraju niewiele potrzeba, by eksplodował gniew.