Brytyjczycy spotkali się już z oboma podejrzanymi. Przesłuchali ich w Moskwie. Żaden z Rosjan nie przyznał się jednak do winy. Scotland Yard, pytany o nazwiska męczyzn, milczy jak zaklęty. Ale brytyjskie media nie mają wątpliwości, że chodzi o dwóch biznesmenów i byłych współpracowników Litwinienki: Andrieja Ługowoja i Dmitrija Kowtuna.
Detektywi tłumaczą, że przekonały ich ślady polonu, jakie znaleźli u obu Rosjan. Ale takie dowody nie przekonują Moskwy, która uparcie twierdzi, że to fałszywy trop. Dokumenty w tej sprawie trafiły już do brytyjskiej prokuratury. Brytyjczycy obawiają się jednak, że Rosja znów zacznie rzucać im kłody pod nogi i nie zechce wydać podejrzanych. Nawet, jeżeli brytyjska prokuratura oficjalnie przedstawi im zarzuty.
Aleksander Litwinienko został otruty 1 listopada. Ktoś dodał mu do herbaty polon. Były rosyjski szpieg konał w męczarniach przez ponad trzy tygodnie. Śledztwo w tej sprawie prowadzi od samego początku brytyjski Scotland Yard. A to dlatego, że miesiąc przed otruciem znienawidzony przez Kreml Litwinienko dostał brytyjskie obywatelstwo.