DZIENNIK dotarł do informacji, z których wynika, że wysłannicy białoruskiego prezydenta próbują zawrzeć pokój z Unią Europejską. Niemieccy dyplomaci, którzy reprezentują Unię, potwierdzają, że Bruksela jest gotowa do negocjacji
Białoruś i Unia Europejska rozpoczynają - za plecami Rosji i mińskiej opozycji - poufne negocjacje. Według informacji uzyskanych przez DZIENNIK Aleksander Łukaszenka
chce się za wszelką cenę dogadać z UE, zaś Bruksela tym razem nie odrzuciła jego propozycji. Zachód liczy, że przyciśnięty do muru Mińsk zgodzi się przynajmniej na częściowe
złagodzenie reżimu. Na rozmowach zależy przede wszystkim przewodniczącym UE Niemcom. Ich dyplomacja prowadzi rokowania.
"Chcemy pełnowartościowego dialogu z zachodnią Europą o całym zakresie spraw " - powiedział DZIENNIKOWI Siarhiej Hajdukiewicz, którego Łukaszenka mianował niedawno swoim głównym negocjatorem z Unii. Hajdukiewicz ujawnił DZIENNIKOWI, że niebawem chciałby przyjechać również do Polski, by omawiać z nią warunki kompromisu.
Unia także potwierdziła chęć rozpoczęcia negocjacji z Łukaszenką, którego do niedawna izolowała i którego wciąż uznaje za dyktatora. "Jesteśmy gotowi do rozmów z Białorusią. Bruksela dokładnie studiuje propozycje Mińska" - powiedział DZIENNIKOWI ambasador Niemiec w Mińsku Martin Heker, który nie chciał jednak ujawnić, co konkretnie proponuje Łukaszenka.
Tymczasem wysoko postawione źródło w niemieckim MSZ powiedziało, że Berlin chce historycznego przełomu. "Niemcy w tym półroczu zrobią wiele dla poprawy stosunków z Białorusią po to, by zagwarantować
bezpieczeństwo energetyczne sobie i reszcie Unii" - mówi DZIENNIKOWI dyplomata.
Początkiem "dialogu" - jak to delikatnie określają dyplomaci - jest wczorajsza wizyta szefa Rady Europy w Mińsku, Rene van der Lindenena i jego rozmowy z przedstawicielami białoruskich władz. Nasi rozmówcy mówią, że Rada Europy ma być pośrednikiem - ma wysondować, na ile Białoruś jest w stanie ustąpić w kwestiach praw człowieka i demokracji.
"Chcemy pełnowartościowego dialogu z zachodnią Europą o całym zakresie spraw " - powiedział DZIENNIKOWI Siarhiej Hajdukiewicz, którego Łukaszenka mianował niedawno swoim głównym negocjatorem z Unii. Hajdukiewicz ujawnił DZIENNIKOWI, że niebawem chciałby przyjechać również do Polski, by omawiać z nią warunki kompromisu.
Unia także potwierdziła chęć rozpoczęcia negocjacji z Łukaszenką, którego do niedawna izolowała i którego wciąż uznaje za dyktatora. "Jesteśmy gotowi do rozmów z Białorusią. Bruksela dokładnie studiuje propozycje Mińska" - powiedział DZIENNIKOWI ambasador Niemiec w Mińsku Martin Heker, który nie chciał jednak ujawnić, co konkretnie proponuje Łukaszenka.
Tymczasem wysoko postawione źródło w niemieckim MSZ powiedziało, że Berlin chce historycznego przełomu. "Niemcy w tym półroczu zrobią wiele dla poprawy stosunków z Białorusią po to, by zagwarantować
bezpieczeństwo energetyczne sobie i reszcie Unii" - mówi DZIENNIKOWI dyplomata.
Początkiem "dialogu" - jak to delikatnie określają dyplomaci - jest wczorajsza wizyta szefa Rady Europy w Mińsku, Rene van der Lindenena i jego rozmowy z przedstawicielami białoruskich władz. Nasi rozmówcy mówią, że Rada Europy ma być pośrednikiem - ma wysondować, na ile Białoruś jest w stanie ustąpić w kwestiach praw człowieka i demokracji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|