Dziennik.pl opublikował film pokazujący trening żołnierzy Specnazu w ośrodku Witiaź. Na jego stronie internetowej można zobaczyć zdjęcia z wizyty przewodniczącego Rady Federacji Rosyjskiej - Siergieja Mironowa. Dygnitarz nie miał nic przeciw temu, żeby sfotografować się na tle tarcz z wizerunkiem Aleksandra Litwinienki. Mironow przyjechał do ośrodka Witiaź na początku listopada, gdy były rosyjski agent umierał otruty polonem.
Litwinienko, od października obywatel brytyjski, został zamordowany w Londynie. Jeszcze przed śmiercią jako winnego zamachu na jego życie wskazał Władimira Putina. Rosja bagatelizowała te oskarżenia i twierdziła, że były szpieg jest dla niej nikim. Ale to nieprawda - bo do tarcz z jego zdjęciem strzelali komandosi, o czym świetnie wiedzieli przedstawiciele władz.
Brytyjska policja ma lada chwila wystąpić do Rosji z wnioskiem o ekstradycję Andrieja Ługowoja - byłego rosyjskiego agenta, który jest podejrzany o to zabójstwo. Oprócz niego na celowniku Brytyjczyków jest też Dmitrij Kowtun. Jednak już teraz wiadomo, że Rosja nie zamierza wydać biznesmenów.
Według telewizji ABC News, brytyjska policja jest pewna, że zabójstwo Litwinienki było "sponsorowane przez państwo". A kolejnym dowodem w tym śledztwie ma być film ujawniony przez dziennik.pl. Przekazał go Scotland Yardowi przyjaciel zabitego Rosjanina - Oleg Gordijewski.