Napastnik porwał prom płynący przez cieśninę Dardanele z Gelibolu do Lapseki. Przez dwie godziny więził na statku 80 pasażerów. Poddał się po negocjacjach. Ostrzegał, że jest cały opasany ładunkami wybuchowymi. Jednak kiedy był już w rękach antyterrorystów okazało się, że kłamał, choć miał przy sobie broń palną.
Według policji, napastnik był sierżantem tureckiej armii wyrzuconym dyscyplinarnie z wojska. Wykrzykiwał, że Ormianom nie należy się żadna sympatia. Najwięcej ostrych słów miał dla uczestników pogrzebu dziennikarza ormiańskiego pochodzenia. Zamordowany przez młodego nacjonalistę Hrant Dink w swoich artykułach apelował o pojednanie turecko-ormiańskie. Jego pogrzeb, w którym wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy osób, stał się wyrazem poparcia idei pojednania obydwu narodów.
Armenia oskarża Turcję o wymordowanie półtora miliona Ormian podczas I wojny światowej. Ankara nie uznaje tego za ludobójstwo. Oba kraje nie utrzymują ze sobą stosunków dyplomatycznych.