Oto sąsiedzka wojna po rosyjsku. Pewien emeryt z Kraju Primorskiego wrzucił sąsiadce bombę do toalety. A gdy kobieta przeżyła wybuch, to, zanim przyszli po niego milicjanci, zastrzelił się ze sztucera.
Emeryt kłócił się o coś ze swą sąsiadką. Wreszcie, doprowadzony do ostateczności skonstruował bombę i wrzucił ją do wentylacji. Ładunek eksplodował w łazience kobiety. Na szczęście właścicielka mieszkania przeżyła, choć w ciężkim stanie leży w szpitalu.
Milicjanci próbowali dostać się do mieszkania krewkiego staruszka. Jednak ten nie chciał czekać na stróżów prawa. Popełnił samobójstwo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl