"Ma pan zrobić wszystko, by przeprowadzić dokładne śledztwo i wyjaśnić wszystkie okoliczności tych tragedii" - mówił Putin na spotkaniu z Fradkowem. Premier ma sprawdzić, kto odpowiada za to, co się stało, a także sprawdzić, jak były przygotowane służby ratownicze. Specjalna komisja ma się także zastanowić, co zrobić, by w przyszłości do podobnych zdarzeń już nie dochodziło.
Prokuratura uważa, że w syberyjskiej kopalni wybuchł metan, bo złamane zostały wszelkie zasady bezpieczeństwa. Eksplozja zabiła 106 górników.
Do płonącego domu starców w wiosce Kamyszewackaja w Kraju Krasnodarskim, w którym zginęły 63 osoby, strażacy i karetki pogotowia jechały prawie godzinę. Dlatego prezydent Putin żąda, by szczegóły obu tych tragedii zostały dokładnie wyjaśnione.
Władimir Putin reaguje szybko, by tym razem pokazać Rosjanom, że przejął się tragedią. Kilka lat temu po zatonięciu okrętu podwodnego "Kursk", na którym zginęło 118 osób, nawet nie przerwał urlopu. Krytykowano go wtedy, że nie interesuje się losem zwykłych Rosjan.