Masz za dużo dzieci, musisz ponieść karę. Takie twarde prawo obowiązuje w Chinach i nie ma od niego wyjątku. Przekonał sie o tym urzędnik na wysokim szczeblu. Miał cztery córki i syna. Stracił za to stanowisko i wyrzucono go z partii.
Urzędnik miał dwie córki z żoną, a trzecia z kochanką. Ale długo udawało mu sie ten fakt ukrywać, żeby nie naruszyć przepisów o planowaniu rodziny. W Chinach mieszkańcy miast mogą mieć tylko jedno dziecko.
Qin Huaiwen, szef biura konstrukcyjnego oficjalnie miał jedną córkę. Drugą zarejestrował, jako siostrę żony. Córkę i syna, która miłą z młodszą o 20 lat kochanką zostały zgłoszone pod jej panieńskim nazwiskiem i mieszkały z dziadkami.
Całą tę kombinację popsuła kochanka. Znudziło się jej odgrywanie żony drugiej kategorii i doniosła o wszystkim władzom. Urzędnik wypierał się ojcostwa, ale testy DNA były bezwzględne. Chińczykowi grozi również sąd.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|