Wystarczyła chwila nieuwagi i fortepian, na którym grał Franiszek Liszt, roztrzaskał się w kawałeczki. Na tym fortepianie mieli grać uczestnicy festiwalu muzycznego Two Moors w Devon, w południowo-wschodniej Anglii. Jego rekonstrukcja zajmie lata.
Pracownicy firmy przewozowej pokazali, jak fortepian renomowanej firmy, zamiast zagrać na koncercie, wydał z siebie ostatni dźwięk na bruku. Podczas wyładowywania ważącego pół tony instrumentu popełniono błąd i fortepian spadł z lawety.
To nie był pierwszy lepszy fortepian. To zbudowany w Austrii Bosendorfer. Fachowcy porównują go do Rolls-Royce'a wśród fortepianów. "Bosendorfer jest tym dla pianistów, czym Stradivarius dla skrzypków" - twierdzą fachowcy.
Organizatorzy imprezy i miejscowa społeczność dwa lata zbierali na instrument. A nie jest tani, bo kosztował ponad 50 tysięcy dolarów (ok. 150 tysięcy złotych). Prawdopodobnie instrument będzie naprawiony, ale za dwa razy większą kwotę. Koszt ma pokryć firma ubezpieczeniowa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|