Dziennik Gazeta Prawana logo

W Rosji niemal cisza o Smoleńsku. MAK nie przemówi

10 kwietnia 2012, 12:37
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Tatiana Anodina
Tatiana Anodina/AP
Tylko jedna centralna rosyjska gazeta napisała dziś o drugiej rocznicy katastrofy smoleńskiej. Właśnie wedle informacji "Moskowskich Nowosti", MAK nie zamierza wracać do sprawy wypadku polskiego tupolewa.

- pisze gazeta, cytując Jermołowa. - przytaczają "Moskowskije Nowosti" słowa wiceszefa MAK Olega Jermołowa.

Rosyjski dziennik podkreśla, że w dwa lata po katastrofie sprawa ta nie schodzi z łamów prasy i ekranów telewizorów w Polsce, a polska opozycja wierzy, że wypadek był wynikiem spisku.

Odwołując się do raportu kierowanego przez Antoniego Macierewicza parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, "Moskowskije Nowosti" przekazują, że presję prezydenta Lecha Kaczyńskiegobłędy pilotów.

- podaje gazeta.

"Moskowskije Nowosti" przypominają, że .

- pisze dziennik, dodając, że NIK .

"Moskowskije Nowosti" to jedyna centralna gazeta w Rosji, która we wtorek odnotowała rocznicę katastrofy smoleńskiej.

10 kwiet­nia 2010 roku o godz. 8.41 pod Smo­leń­skiem roz­bił się sa­mo­lot Tu-154M, któ­rym pol­ska de­le­ga­cja państwowa leciała do Ka­ty­nia na uro­czy­sto­ści upamiętniające 70. rocznicę mordu NKWD na polskich oficerach.

W ka­ta­stro­fie zgi­nę­ło 96 osób, w tym pre­zy­dent RP Lech Ka­czyń­ski i jego mał­żon­ka Maria. Wraz z parą pre­zy­denc­ką śmierć ponieśli również mi­ni­stro­wie, par­la­men­tarzyści, sze­fo­wie cen­tral­nych urzę­dów pań­stwo­wych, do­wód­cy wszyst­kich ro­dza­jów sił zbroj­nych, a także ofi­ce­ro­wie Biura Ochro­ny Rządu i człon­ko­wie za­ło­gi Tu­po­le­wa.

W swoim raporcie końcowym MAK obarczył winą za katastrofę stronę polską. W dokumencie nie było w ogóle mowy o winie Rosjan. Polskie władze oceniły raport MAK jako niepełny i jednostronny.

Za bezpośrednią przyczynę katastrofy MAK uznał "niepodjęcie w porę przez załogę decyzji o odejściu na lotnisko zapasowe mimo przekazania jej niejednokrotnie i we właściwym czasie informacji o faktycznych warunkach meteorologicznych na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj, które były znacznie gorsze od minimów określonych dla tego portu lotniczego; zejście bez dostrzeżenia naziemnych punktów orientacyjnych do wysokości znacznie niższej od określonej przez kierownika lotów minimalnej wysokości odejścia na drugi krąg (100 metrów) w celu przejścia na lot wizualny, a także brak należytej reakcji i wymaganych działań przy niejednokrotnym włączaniu się systemu ostrzegania przed przeszkodami TAWS, co doprowadziło do zderzenia samolotu z przeszkodami i ziemią".

Według MAK w kabinie pilotów był obecny generał Błasik, a jego obecność tam aż do momentu zderzenia Tupolewa z ziemią wywierała dodatkową presję psychologiczną. Protesty strony polskiej wywołało ogłoszenie przez MAK informacji, że we krwi Błasika jakoby wykryto alkohol.

MAK przekazał, że warunki atmosferyczne nie spełniały wymogów do lądowania, o czym załoga Tu-154M była informowana. W chwili katastrofy widoczność pozioma sięgała 300-500 metrów, była mgła, a dolna granica chmur wynosiła 40-50 metrów. MAK podał też, że strona polska nie wykonała lotów próbnych w celu skontrolowania wyposażenia lotniska oraz zrezygnowała z usług rosyjskiego nawigatora naprowadzania.

W swoich uwagach do raportu MAK strona polska wytknęła Rosji błędy w organizacji ruchu powietrznego na lotnisku w Smoleńsku i nieprzekazanie wielu informacji dotyczących katastrofy.

Zdaniem strony polskiej do katastrofy przyczyniły się: brak decyzji o skierowaniu samolotu na lotnisko zapasowe, brak informacji o widzialności pionowej i spóźniona komenda odejścia. Według strony polskiej załoga Tu-154 była "błędnie informowana o właściwym położeniu na kursie i ścieżce". Pominięcie przez MAK działań kontrolera lotu Nikołaja Krasnokutskiego może - zdaniem strony polskiej - świadczyć o chęci ukrycia niedociągnięć w procesie decyzyjnym w kierowaniu ruchem lotniczym w Rosji.

W polskim dokumencie podkreślono, że nie wszystkie rozmowy w kabinie udało się odczytać i nie rozstrzygnięto celu, w jakim generał Błasik znalazł się w kabinie. Polacy nie dostali także - jak zaznaczono, "mimo pisemnych próśb" - aktualnych danych aeronawigacyjnych lotniska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj