Nie ma pewności, jak
doszło do podpalenia budynku, w którym schronili się prorosyjscy
separatyści. Jedna z wersji mówi o podpaleniu go przez proukraińskich
manifestantów i kibiców. Inna zaś, że siedziba związków zawodowych stanęła w
ogniu od koktajli Mołotowa rzucanych przez broniących się w niej
bojówkarzy.
Wcześniej uzbrojeni radykałowie starali się rozbić pokojową demonstrację zwolenników Majdanu, do której przyłączyli się kibice. Doszło do tego po zakończeniu meczu miejscowego Czernomorca z drużyną z Charkowa. Co najmniej czterej uczestnicy demonstracji zostali zastrzeleni.
Milicja początkowo w ogóle nie reagowała, dopiero po pewnym czasie przybyły oddziały specjalne. Na ulicach trwały już zamieszki, które później przeniosły się przed siedzibę związków zawodowych.
Odessa po pożarze. Uwaga! Wideo jest drastyczne
Odeski urząd miasta poinformował, że do
szpitali przywieziono 174 osoby, które ucierpiały w czasie starć na
ulicach miasta. 77 zostało hospitalizowanych, z czego 25 spośród nich znajduje
się w bardzo ciężkim stanie. Dwie osoby zmarły po przewiezieniu do
szpitali.
Pełniący obowiązki szefa administracji prezydenta Ukrainy
Siergiej Paszynski nazwał wydarzenia w Odessie rosyjską prowokacją. - - mówił w wywiadzie
dla ukraińskiej telewizji Kanał 5. Paszynski dodał, że prorosyjscy
separatyści w Odessie byli uzbrojeni przez FSB. Lokalne władze ogłosiły
3, 4 i 5 maja dniem żałoby narodowej w mieście.
In case you're wondering, no police in sight: pic.twitter.com/vkCpmnb2uo
— Howard Amos (@howardamos) May 2, 2014
Z kolei
gubernator regionu Odessy Władimir Niemirowski skrytykował działania
milicji w Odessie. Jego zdaniem ofiar można było uniknąć, gdyby - jak to
ujął - milicja stosowała się do poleceń lokalnych władz, a nie bawiła w
dyplomację. - -
mówił Niemirowski.
Wśród ofiar pożaru jest 15 obywateli Rosji i 5 obywateli Naddniestrza - informuje ukraiński portal TCN. Jak podawały późnym wieczorem ukraińskie media, pożar został ugaszony, na ulicach wciąż jednak leżały ciała ofiar.