Dziennik Gazeta Prawana logo

KE chce obciąć fundusze. Ale Rada UE nie chce na to pozwolić

29 listopada 2018, 08:14
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Siedziba Komisji Europejskiej
Siedziba Komisji Europejskiej/Shutterstock
Instytucja sprzeciwia się powiązaniu wypłaty unijnych środków z praworządnością.

Redakcja DGP dysponuje unijnym dokumentem, z którego wynika, że Rada UE (skupiająca ministrów krajów członkowskich) ma wątpliwości wobec proponowanego przez Komisję Europejską mechanizmu powiązania unijnych funduszy z praworządnością. Cała procedura ma zacząć obowiązywać w nowej perspektywie finansowej po 2020 r. Da ona możliwość zablokowania środków z europejskiej kasy tym krajom, które – według KE – naruszają zasady państwa prawa.

Z opinii służb prawnych Rady UE wynika, że delegacje krajów członkowskich podniosły wątpliwości co do podstaw prawnych pomysłu KE we wrześniu, na spotkaniu grupy roboczej. Została ona powołana w związku z trwającymi negocjacjami nad budżetem UE. Potem unijni prawnicy sporządzili na ten temat ekspertyzę. Zastrzeżenia dotyczą m.in. sposobu procedowania. Zgodnie z projektem decyzja o zawieszeniu wypłat dla jednego z państw członkowskich ma zapadać w głosowaniu odwróconą większością kwalifikowaną. Oznacza to, że wniosek o zablokowanie funduszy przechodzi, jeśli nie uda się go obalić głosami w stosunku, który trudniej uzyskać. Co prawda unijni prawnicy wskazali, że traktat przewiduje taką możliwość, ale zaznaczają, że może to nastąpić tylko pod pewnymi warunkami.Obawy wywołuje także prawna kolizja nowego mechanizmu z procedurami zapisanymi już w traktacie. Przewidują one określone ścieżki postępowania z krajami członkowskimi naruszającymi zasady praworządności. Jest to m.in. dobrze Polsce znana procedura art. 7. Nowy mechanizm blokowania unijnych funduszy może stanowić środek zastępczy dla tej procedury. – – zwraca uwagę prof. Robert Grzeszczak z Uniwersytetu Warszawskiego.

Ekspert od prawa międzynarodowego spodziewa się, że tuż po przyjęciu rozporządzenia ustanawiającego nowy mechanizm może ono zostać zaskarżone do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. Chętnych zapewne nie będzie brakować. Pierwsze mogą być Polska lub Węgry, które od kilku lat prowadzą spór z Komisją. Tajemnicą poliszynela jest to, że pomysł rozporządzenia powstał, gdy okazało się, że Unia nie dysponuje skutecznymi narzędziami umożliwiającymi dyscyplinowanie obu tych krajów. Zastrzeżenia, które zrodziły się w Radzie, pokazują jednak, że państw, które mają wątpliwości, jest więcej.

To nie pierwszy raz, gdy działania Komisji Europejskiej są kwestionowane przez Radę. Tak też było w przypadku procedury praworządności zastosowanej po raz pierwszy dwa lata temu wobec Polski, gdy PiS przeprowadzał zmiany w Trybunale Konstytucyjnym. Rada UE zakwestionowała go, gdy tylko KE powołała go do życia. Zarzucano wtedy Komisji, że przypisuje sobie uprawnienia niemające umocowania w traktatach. Unijni prawnicy – podobnie jak w przypadku mechanizmu warunkowości – zastrzegali, że jedynym środkiem dyscyplinowania krajów członkowskich jest art. 7.

Polski rząd zna opinię Rady i liczy, że co najmniej wpłynie ona na modyfikację pomysłów Komisji. Warszawa wprawdzie nie kwestionuje wprowadzenia takiego rozwiązania, jednak wytyka arbitralność kryteriów. Zdaniem naszego rządu, gdyby weszło ono w życie, powinno być jasno zapisane, co rodzi ryzyko utraty środków unijnych. To stawiałoby jednak w kłopotliwej sytuacji Komisję Europejską, bo niektóre kraje mogłyby potraktować pomysł jako ingerencję w ich model wymiaru sprawiedliwości. Na przykład Komisja kwestionuje w ramach postępowania w ramach art. 7 zmiany w polskiej Krajowej Radzie Sądownictwa polegające na wyborze nowego składu KRS przez Sejm. Gdyby zakwestionować ten model, to Komisja musiałaby zakwestionować podobną zasadę w Hiszpanii (choć tamtejsza procedura jest bardziej skomplikowana, a kandydat musi uzyskać większość 3/5 w parlamencie).

Polska – podobnie jak Rada – uważa też, że Komisja uzurpuje sobie uprawnienia, które nie wynikają z traktatów. Krytycznie ocenia także pomysł wprowadzenia decyzji odwróconą większością kwalifikowaną. – – mówi nam osoba z rządu.

Opinia znana jest także w Parlamencie Europejskim, który ma w tej sprawie głos. Na razie praca nad dokumentem trwa w komisjach. Poseł PO Jan Olbrycht mówi, że samo rozwiązanie nie budzi sprzeciwu, a dyskusja dotyczy szczegółów. Chodzi o doprecyzowanie kryteriów, kiedy występuje zagrożenie w wymiarze sprawiedliwości, stwarzające zagrożenie dla prawidłowego wydawania unijnych środków.

– podkreśla Jan Olbrycht. Jednocześnie w PE pojawiły się pomysły, by rozszerzyć rozporządzenie nie tylko na kwestie wymiaru sprawiedliwości, ale także wszystkich unijnych wartości. Decyzja parlamentu ma być znana w ciągu kilku tygodni.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj