- Na podstawie informacji wywiadu wojskowego 22 listopada bieżącego roku pracownik dyplomatyczny attachatu wojskowego ambasady Federacji Rosyjskiej został uznany za persona non grata – powiedział szef słowackiego rządu.

Dodał, że Rosjanin miał 48 godzin na opuszczenie placówki i wyjechał w tym czasie ze Słowacji. Według Pellegriniego dyplomata prowadził działalność szpiegowską niezgodną z zasadami Konwencji Wiedeńskiej.

- Nasza orientacja polityczna jest bardzo jasna, jeszcze raz deklarujemy, że jest proeuropejska i proeuroatlantycka. Z Federacją Rosyjską mamy standardowe stosunki i przeprowadziliśmy to zgodnie ze wszystkimi dyplomatycznymi zwyczajami i zasadami. Jestem zadowolony, że to było respektowane i ta osoba opuściła terytorium Słowacji, tak jak należało – skomentował wydalenie dyplomaty Pellegrini.

Media zwróciły uwagę, że w związku z próbą otrucia w marcu byłego pułkownika rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU i brytyjskiego agenta Siergieja Skripala Słowacja nie wydaliła żadnego rosyjskiego dyplomaty, jak zrobiła to część państw NATO i UE. Na konsultacje wezwany był ambasador z Moskwy.

Przypomniano także ostatni raport Słowackiej Służby Informacyjnej (SIS), który został opublikowany w maju i który dotyczył 2017 r. W tym dokumencie, bez wskazywania konkretnych krajów, SIS stwierdziła, że przeciwko Słowacji prowadzona jest działalność zagranicznych tajnych służb. Podkreślono, że ta aktywność skierowana jest nie tylko przeciwko Słowacji, ale także przeciwko sojuszom, do których Słowacja należy. SIS podkreśliła także, że monitorowanie obcej działalności odbywa się w ścisłej współpracy z partnerskimi służbami państw NATO i UE.

Media przypomniały także, że za szpiegostwo w roku 2004 wydalony został jeden z pracowników dyplomatycznych rosyjskiej ambasady, co zakończyło się podobnym krokiem ze strony Moskwy. Według serwisu Aktuality.sk do uznania rosyjskiego dyplomaty za persona non grata doszło także w 2003 r., ale wówczas tej informacji nie upubliczniono.