"FAZ" podkreśla, że jeszcze w środę przed odlotem do Warszawy szef MSZ Niemiec Heiko Maas mówił, że zaproszenie to "szczególny znak zaufania" ze strony polskiego rządu. Minister jest najwyższym rangą przedstawicielem RFN biorącym udział w uroczystościach od 2004 roku, kiedy do Warszawy przyjechał kanclerz Gerhard Schroeder.
"FAZ" wspomina 200 tys. ofiar, które zginęły z rąk Niemców, rzeź Woli, okrucieństwo SS i Wehrmachtu, wypędzanie pozostałych przy życiu mieszkańców, roboty przymusowe i niemal całkowite wymazanie Warszawy z powierzchni ziemi.
- zauważa "FAZ".
Natomiast "Tagesspiegel" przypomina, że "kiedy armia Hitlera była w odwrocie, polskie państwo podziemne chciało własnymi siłami wyzwolić kraj spod obcego panowania". - zauważa.
"Tagesspiegel" zwraca uwagę, że przez 63 oszałamiające dni powstańcy odwagą i uporem nadrabiali braki w uzbrojeniu i zaopatrzeniu. Podczas gdy Wehrmacht i SS dławiły Powstanie, Stalin nakazał Armii Czerwonej czekać na drugim brzegu Wisły. Nie pozwolił też zachodnim aliantom korzystać z lotnisk pod sowiecką kontrolą, uniemożliwiając w ten sposób zaopatrywanie powstańców.
- konstatuje berliński dziennik.
- zauważa komentator "Tagesspiegla", powątpiewając jednocześnie, by Niemcy rzeczywiście docenili to, że zostali szczęśliwie zrehabilitowani.
Przypomina, że minister spraw zagranicznych RFN Heiko Maas bierze udział w obchodach 75. rocznicy wybuchu Powstania, a prezydent Frank-Walter Steinmeier będzie w Polsce 1 września.
- puentuje "Tagesspiegel.
Monachijski "Sueddeutsche Zeitung" w swojej relacji z Warszawy zwraca uwagę na wypowiedź Maasa, porównującą Powstanie Warszawskie ze spiskowcami, którzy pod kierownictwem Clausa von Stauffenberga próbowali zabić Hitlera 20 lipca 1944 roku.- powiedział szef niemieckiej dyplomacji cytowany przez gazetę. - zauważa dziennik.
Przywołuje on też historię Heinza Reinefartha - generała SS, kata Woli - odpowiedzialnego za wymordowanie 50 tys. cywili. Nie poniósł on żadnych konsekwencji za popełnione zbrodnie. Dostał się on do amerykańskiej niewoli, polskie starania o ekstradycję spełzły na niczym. W 1949 roku w procesie denazyfikacyjnym został oczyszczony. Przez wiele lat pełnił funkcję burmistrza miasteczka Westerland na wyspie Sylt.
- pisze w komentarzu "Sueddeutsche Zeitung".
Według dziennika ze stolicy Bawarii przed niemiecką dyplomacją stoi ogromne wyzwanie: pogodzenie historycznej odpowiedzialności w nowych warunkach. - orzeka gazeta. Stwierdza, że zobowiązania wynikające z historii nie mogą być pretekstem do milczenia w kwestiach praworządności i demokracji. Dziennik nadmienia, że RFN nie jest zobowiązana do lojalności wobec konkretnego polskiego rządu.
Jednocześnie "SZ" opowiada się za znalezieniem jakiegoś sposobu na uczynienie zadość polskim żądaniom reparacji. - proponuje liberalny dziennik. Przypomina też, że brak zaufania Warszawy wobec Berlina wynika z prorosyjskich sympatii w Niemczech.
- puentuje "SZ".