Jasny przekaz władzy: nie będziemy z wami żartować
ARTUR CIECHANOWICZ: Miniony weekend niektórzy określają jako sądny dzień dla rosyjskiej opozycji. Aresztowano setki osób, w tym Garriego Kasparowa. Pan również brał udział w demonstracji. Jak to wyglądało?
NIKITA BIEŁYCH, lider opozycyjnego Sojuszu Sił Prawicowych (SPS): - Chciałbym na wstępie zaznaczyć, że Garri nie był jedynym opozycyjnym liderem, który trafił za kratki. Oprócz niego aresztowano Borysa Niemcowa, którego chcemy poprzeć w wyborach prezydenckich, oraz Leonida Guzmana. Temu ostatniemu podczas akcji funkcjonariusze złamali rękę. Milicja była wyjątkowo brutalna. Chciała pokazać, że nie mają zamiaru się patyczkować. Bili kogo popadnie, nie zwracając uwagi ani na wiek, ani na płeć. Wrzucali ludzi do samochodów. Traktowali ich jak bydło. Jedynie za to, że próbują przypomnieć o sobie i głośno zażądać przestrzegania własnych praw. Władza ma jasny przekaz do obywateli: nie będziemy z wami żartować. Jeśli przyjdzie wam do głowy powiedzieć coś krytycznego o władzy, spotka was taki los.
Sondaże jednak dają zdecydowaną przewagę obecnie rządzącej ekipie. Zarówno Jedna Rosja, jak i prezydent Putin cieszą się ogromnym poparciem społeczeństwa. Skąd taka alergiczna reakcja?
- Po pierwsze, jestem pewien, że ani Jedna Rosja, ani Putin nie mają takiego poparcia, jak deklarują. Przypomnę tylko, że przytaczane najczęściej sondaże pochodzą z WCIOMU, który jest firmą państwową. Władza zwyczajnie się denerwuje, że naród usłyszy głos rozsądku i zmiecie rządzących z tronu. Dodatkowo każdy reżim, który jest pozbawiony kontaktu z obywatelami, toleruje jedynie hołdy i pokłony.
Jednak jeszcze kilka lat temu niewiele wskazywało, że wypadki potoczą się w tym kierunku i że za najlżejszy odcień nieprawomyślności grozi się policyjną pałką. Co się wydarzyło w ciągu ostatniego dziesięciolecia?
- Mamy do czynienia z powolnym, ale konsekwentnym zwracaniem się w kierunku autorytaryzmu i atrofią demokracji. Faktyczne przejście do systemu jednopartyjnego, dzika samowola demokracji to tylko niektóre oznaki tego procesu. Mamy tu do czynienia z pojmowaniem władzy nie jako służby, ani nawet jako skutecznego zarządzania, a tylko środka dla kontrolowania zasobów ekonomicznych. Nie muszę chyba mówić, że w przypadku Rosji gra toczy się o gigantyczną stawkę.
Nic nie wskazuje jednak na to, by coś się miało zmienić. Więc co dalej?
- Jeśli ktoś tego procesu nie powstrzyma, sytuacja będzie coraz gorsza. Jedynie demokratyczna opozycja w parlamencie może coś na to zaradzić. Jeśli będziemy mieli taką możliwość, zgłosimy projekty ustaw, których celem będą odpowiednie zmiany w konstytucji. Chodzi nam o wzmocnienie władz lokalnych, zwiększenie, a właściwie przywrócenie niezależności mediom i sądom. To jedyna droga.
Niech Kasparow się cieszy, że nie dostał więcej
ARTUR CIECHANOWICZ: Podoba się panu niedzielna akcja rosyjskiej milicji i rozbicie opozycyjnego marszu?
PAWIEŁ DANILIN, prokremlowski politolog, redaktor portalu Kreml.org: - Zacznijmy od tego, że do marszu w ogóle nie powinno było dojść. Opozycja miała zezwolenie tylko na mityng. O żadnym marszu nie było mowy. W momencie, kiedy dżentelmeni, którzy to organizowali zaczęli demonstracyjnie łamać zasady przeprowadzania podobnych akcji, okazało się, że to zwykła hucpa. Garri Kasparow i jego koledzy dowiedli, że sa krańcowo nieodpowiedzialni. Nie są w stanie zapewnić ani poszanowania prawa przez swoch zwolenników, ani bezpieczeństwa w mieście.
Ale demonstracja była pokojowa, nikomu nie przeszkadzała. Reakcja milicji była co najmniej przesadzona. Normalnie policja w takich sytuacjach blokuje ulicę i uniemożliwia dalszy marsz, a nie od razu przystępuje do pałowania.
- Władze i milicja zachowały się w jedyny rozsądny sposób. Po prostu dbali o bezpieczeństwo obywateli i przestrzeganie przepisów. Panowie z Innej Rosji musieli zostać zatrzymani i doprowadzeni na komisariat. Nie było innego wyjścia. Prowodyr zamieszek, obywatel Kasparow, który otwarcie sprzeciwił się milicjantom, i tak został ulgowo potraktowany, bo dostał tylko pięć dni. Jeśli następnym razem jego ochrona ośmieli się sprzeciwiać funkcjonariuszom, mam nadzieję, że Kasparow za to odpowie. To wandalizm i absolutne chuligaństwo.
Nie znam cywilizowanego kraju, w którym podobnie postępuje się z politykami opozycji.
To, co zrobił Kasparow i jego kamraci, nie ma nic wspólnego z polityką. Zachowali się jak barbarzyńcy. Dowiedli, że nie mogą odpowiadać za własne czyny, a chcą, żeby powierzyć im losy milionów obywateli. Cała akcja pokazała, na ile nasza opozycja, która tak naprawdę nie zasługuje na miano opozycji, jest chora.
Nawet gdyby tak było, uważa pan, że to wystarczający powód, żeby wsadzać ludzi do więzienia?
Nie zrobiono im nic złego. Pięć dni, które ci dżentelmeni spędzą za kartkami, to całkowicie niewspółmierna cena za taką reklamę, jaką dostali.