Gdy aresztowano Bukowskiego, prezydent Waładimir Putin wygłaszał w państwowych stacjach telewizyjnych i radiowych orędzie do narodu. Wzywał Rosjan do udziału w niedzielnych wyborach do Dumy Państwowej i do oddania głosu na partię Jedna Rosja, z której listy sam stara się o mandat parlamentarny.

"Liczę na was i wierzę w wasze poparcie" - podkreślał. Ostrzegł jednocześnie rodaków, że nic nie zostało dane raz na zawsze. "Nie myślcie, że wszystko jest przesądzone, że tempo i wektor rozwoju kraju zostaną utrzymane automatycznie, same z siebie" - oznajmił. I oświadczył, że jeśli Rosjanie nadal chcą żyć godnie, to nie powinni dopuścić do tego, aby do władzy wrócili ci, którzy już kiedyś próbowali Rosją rządzić.

W Rosji kończy się kampania parlamentarna - w niedzielę wybory do Dumy. Jednocześnie rozpoczyna się kampania prezydencka. Walka polityczna między zwolennikami Kremla a opozycją nasila się. W ostatni weekend władze brutalnie rozgromiły antyputinowską pikietę, pobiły jej uczestników i aresztowały Garriego Kasparowa. Wtedy powód też był banalny. Organizatorzy nie mieli ponoć pozwolenia na manifestację, a tylko na wiec.