Dziennik Gazeta Prawana logo

Goldman: Zachód powinien traktować Putina jak Łukaszenkę

29 listopada 2007, 23:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nazwijmy od razu rzecz po imieniu - Rosja nie jest demokracją, Władimir Putin nie jest demokratycznym przywódcą, a przyszłoroczne wybory prezydenckie potoczą się dokładnie tak, jak je zaprogramuje Kreml. Rozpoczętą właśnie kampanię prezydencką w Rosji można więc podsumować stwierdzeniem: nowym prezydentem zostanie człowiek osobiście desygnowany na to stanowisko przez Putina - pisze w DZIENNIKU amerykański politolog Marshall Goldman

Dlaczego rosyjska opozycja godzi się na taki obrót sprawy? Bo nie ma innego wyjścia. Liderzy opozycji mają ograniczony dostęp do mediów, brakuje im też pieniędzy na prowadzenie kampanii. Bo w Rosji jakiekolwiek wsparcie dla opozycji jest traktowane jak krytyka Putina, a za to grożą dotkliwe kary. Popierający przeciwników Putina biznesmeni i media muszą się liczyć z nieoczekiwaną wizytą z urzędu podatkowego albo z tym, że zostaną uwikłani w skandal, który zrujnuje ich wizerunek.

Dlatego zaplanowane na przyszły rok wybory prezydenckie w Rosji to świetna okazja, by demokratyczna część świata po obu stronach Atlantyku zadała sobie pytanie, czy nie nadszedł już czas na bardziej radykalne kroki wobec Putina i jego otoczenia. Bo czy Rosja powinna brać udział w szczytach G8? Jeżeli G8 to rzeczywiście wspólnota największych demokratycznych gospodarek świata, wówczas dla łamiącej prawa człowieka Rosji nie powinno być w niej miejsca. Czy demokratyczni przywódcy powinni przyjmować łaskawego dla oligarchów Władimira Putina na oficjalnych wizytach państwowych? Putin nie zasługuje na lepsze traktowanie niż białoruski satrapa Aleksander Łukaszenka i pora, by świat zdobył się na odwagę, by mu to pokazać. Szczególną rolę - dużo większą niż Ameryka - może i powinna w tej sprawie odegrać Rada Europy.

Oczywiście, wszystko ma swoją cenę. Może się przecież okazać, że nadmierna krytyka oraz sankcje dyplomatyczne wobec Rosji spowodują, iż ten nieprzewidywalny i przeczulony na punkcie swej narodowej dumy kraj postanowi odciąć się od reszty świata. A przecież nie leży w niczyim interesie, by szantaż energetyczny, jaki Rosja regularnie próbuje stosować wobec sąsiadów, jeszcze się nasilił. Nikt nie życzy sobie powrotu do stosunków z okresu zimnej wojny, a Waszyngton chce kontynuować współpracę z Rosją w wojnie z terrorem.

Pod wieloma względami o wiele łatwiej było więc obchodzić się z Rosją dziesięć lat temu, gdy jej gospodarka nie opływała tak jak teraz w miliardy petrodolarów. Dlatego wypracowanie skutecznej strategii, która przywróci rosyjską państwowość na właściwe tory, to gigantyczne wyzwanie. Trzeba je jednak jak najszybciej podjąć.

p

Marshall Goldman, wykładowca na Uniwersytecie Harvarda, autor kilkunastu książek o Rosji

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj