Dziennik Gazeta Prawana logo

Zmiana rządu na Węgrzech. Czego możemy się spodziewać po zaprzysiężeniu nowego parlamentu?

Hungary’s new parliament holds inaugural session
Zmiana rządu na Węgrzech. Czego możemy się spodziewać po zaprzysiężeniu nowego parlamentu?/PAP/EPA
Już 9 maja na Węgrzech zaprzysiężony został nowy parlament, w którym z konstytucyjną większością rządzić będzie TISZA. Na partię Pétera Magyara zagłosowało przeszło 3,3 miliona osób - nieco ponad 53 proc. wszystkich głosujących.

Wśród nich znajdują się rzesze osób, które głosowały przede wszystkim na upadek rządów Orbána. Na wyzwanie związane z szerokim zapleczem politycznym Magyar zwrócił uwagę w wywiadzie udzielonym dla stacji Partizán bułgarsko-austriacki politolog i komentator polityczny Iwan Krastew. Stworzenie gabinetu spójnego ideologicznie jest w tych warunkach jego zdaniem właściwie niemożliwe: jedyną dostępną opcją dla przyszłego premiera jest postawienie na technokrację.

Magyar kompletuje gabinet ekspercki

Taką właśnie strategię zdaje się realizować Magyar: do rządu zaprasza uznanych w swoich dziedzinach ekspertów oraz osoby, które cieszą się estymą po siłą rzeczy zunifikowanej w ostatnim czasie stronie antyrządowej. I tak choćby znany ze swojego "wężowego" tańca, wykonanego na scenie na tle węgierskiego parlamentu podczas wieczoru wyborczego partii TISZA, przyszły minister zdrowia Zsolt Hegedűs jest ortopedą i byłym prezesem Komisji Etyki Węgierskiej Izby Lekarskiej. Przyszły szef Kancelarii Premiera Bálint Ruff to prawnik związany z lewą stroną węgierskiej sceny politycznej, który od 2023 roku współprowadził popularny program polityczny Vetó w internetowej stacji Partizán. Natomiast przyszłym ministrem infrastruktury i inwestycji zostanie Dávid Vitézy, specjalista i entuzjasta transportu publicznego, działacz miejski, który dwa lata temu o zaledwie 46 głosów przegrał wybory na prezydenta Budapesztu.

Zaledwie kilka godzin po otrzymaniu nominacji Vitézy udzielił wywiadu stacji telex.hu, w której opowiedział, jak wyglądał proces rekrutacyjny. Magyar miał określić swoje wymagania w następujący sposób: od ministrów oczekuje fachowości i skupienia się na powierzonych zadaniach, zero tolerancji dla korupcji i dla arogancji, którą odznaczali się członkowie poprzedniego rządu.

Jednym z najistotniejszych zadań, z jakimi będzie się musiał zmierzyć Vitézy, jest resuscytacja węgierskiej kolei. Jedną z pierwszych zmian, jakie obiecał wprowadzić, jest przywrócenie usuniętego przez poprzednika serwisu informacyjnego MÁV, który pozwalał na śledzenie opóźnień pociągów. To krok tyle symboliczny, co ekonomicznie niewymagający: odnowa od dekad zaniedbywanej kolei - podobnie jak naprawa publicznego systemu ochrony zdrowia czy edukacji - będzie wymagała ogromnych nakładów finansowych, których nowemu rządowi może po prostu zabraknąć.

Potrzeba pragmatyzmu

Słaba sytuacja finansowa Węgier w obliczu rewolucyjnych obietnic wyborczych najpewniej wyznaczy oś polityki zagranicznej nowego rządu. Jak sam przyznał Magyar w wywiadzie dla Associated Press: nowy rząd będzie musiał być pragmatyczny.

W wywiadzie tym zwrócił uwagę na zagrożenia, jakie stanowił zwrot ku Rosji Orbána ze względu na osłabienie pozycji Węgier w NATO i UE. Choć Magyar jest świadom konieczności dywersyfikacji źródeł energii, nie jest zdecydowany na pospieszną rezygnację z rosyjskich paliw kopalnych. Jednocześnie na konferencji prasowej 13 kwietnia przedstawił czteropunktowy plan odblokowania zamrożonych blisko 17 miliardów euro funduszy europejskich: jest zdecydowany przystąpić do Europejskiej Prokuratury, przywrócić niezależność sądownictwa, wolność prasy oraz autonomię akademicką. Do Brukseli pojechał już 29 kwietnia i wrócił z informacją, że wkrótce środki unijne zaczną napływać, a od nowego semestru ponownie uruchomiony zostanie na Węgrzech program wymiany zagranicznej Erasmus.

W zakresie realizacji pozostałych punktów być może będzie mógł poradzić się Donalda Tuska — Magyar wyznaczył Warszawę jako pierwszą stolicę, którą odwiedzi po swoim zaprzysiężeniu. Pod wieloma względami będzie miał od polskiego premiera zadanie łatwiejsze: TISZA rządzić będzie z konstytucyjną większością i historycznie największym mandatem. Węgry to jednak nie Polska, a Magyar to nie Tusk — i to właśnie on będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, które jego wyborcy zadają już teraz: czy historyczna mobilizacja z 12 kwietnia przełoży się na realną zmianę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Adam Durjasz
Pracownik trzeciego sektora i fotograf. Absolwent Wydziału „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego i programu mentorskiego Sputnik Photos. Współzałożyciel Grupy Wolne.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraZmiana rządu na Węgrzech. Czego możemy się spodziewać po zaprzysiężeniu nowego parlamentu? »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj