Dziennik Gazeta Prawana logo

Awantura o Sakiewicza. "Co by było, gdybyśmy nie wysłali policjantów?"

19 minut temu
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Tomasz Sakiewicz
Tomasz Sakiewicz/PAP Archiwalny
"Nie ustaliliśmy jeszcze sprawców, ale działania policjantów cały czas trwają" – przekazał w poniedziałek wiceszef MSWiA Czesław Mroczek, odnosząc się do fałszywych alarmów skutkujących m.in. interwencją w mieszkaniu należącym do szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza. Z kolei inny wiceszef MSWiA, Wiesław Szczepański, zauważył, że awantura w przypadku braku interwencji policji byłaby jeszcze większa.

W piątek Telewizja Republika informowała, że policja weszła do domu redaktora naczelnego tej stacji Tomasza Sakiewicza.

Sakiewicz: Policja skuła moją asystentkę

Telewizja oświadczyła, że "pracownicy stacji są celem ataków związanych z fałszywymi wezwaniami służb”, które są informowane, jakoby w mieszkaniach ludzi związanych z telewizją były osoby chcące targnąć się na swoje życie lub że znajdują się tam ładunki do zdetonowania. Sakiewicz na antenie relacjonował: "Policja siłą wtargnęła do mojego domu, skuła moją asystentkę, twierdząc, że w zagrożeniu znajduje się tu jakieś dziecko".

Zatrzymanie 53-latka – ale on został wrobiony

W piątek wieczorem policja zatrzymała 53-letniego mężczyznę, który mógł mieć związek ze zgłaszaniem fałszywych alarmów. W niedzielę stołeczna policja podała, że mężczyznę zwolniono i otrzyma on status pokrzywdzonego, bo doszło do nieuprawnionego wykorzystania jego danych i poczty e-mail do wysyłania fałszywych wiadomości.

MSWiA: Najlepsi specjaliści pracują nad tą sprawą

Do sprawy odniósł się w poniedziałek w Radiu Tok FM wiceszef MSWiA Czesław Mroczek. Jak zaznaczył, działania policji były prawidłowe.

Policja do sprawdzenia tej informacji na miejscu w domu była już po 11 minutach od wpłynięcia tej informacji, nie do policji, tylko do Centrum Powiadamiania Ratunkowego – podkreślił Mroczek.

Jak wyjaśnił, to policja ocenia stopień wiarygodności takiej informacji, a w tym przypadku był on określany jako niski.

Szybko ustalono adresy mailowe, z których była wysyłana przynajmniej część tych zawiadomień. Te konta i adresy zostały przejęte przez ludzi, którzy to robili. Posiadacze tych kont nie byli sprawcami tych informacji. Trwa dalej postępowanie – podkreślił wiceszef MSWiA. Nie ustaliliśmy jeszcze tych sprawców, ale trwają cały czas działania policjantów, najlepszych specjalistów w policji – dodał Mroczek.

Do sprawy odniósł się też w Radiowej Jedynce wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański, który podkreślił, że policja zawsze, gdy otrzymuje zgłoszenie o groźbach odebrania sobie życia, wysyła funkcjonariuszy na miejsce. Dodał, że tak było również w przypadku interwencji w mieszkaniu należącym do Sakiewicza.

Zaznaczył, że policjanci wysyłani są do akcji, kiedy liczy się każda minuta i "nie analizują, czy tam mieści się redakcja".

Toczy się w tej chwili postępowanie w Komendzie Stołecznej Policji co do zasad interwencji i wejścia policjantów – powiedział Szczepański.

Pytany o powody skucia asystentki Sakiewicza i zarzuty dotyczące tego, że jeden z policjantów nie miał imiennika na mundurze, Szczepański powiedział, że zarówno sposób interwencji na miejscu, jak i sprawa oznakowania policjantów są "przedmiotem śledztwa wewnętrznego". Dodał, że policjanci mieli kamery nasobne, a nagrania z interwencji będą analizowane.

Prezydent: Przekraczana jest bardzo niebezpieczna granica

W sobotę do sprawy na platformie X odnosili się m.in. szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki i prezydent Karol Nawrocki. Szef BBN zapowiedział wystąpienie do szefa MSWiA o informację na temat działań podległych mu służb w sprawie "nękania dziennikarzy Telewizji Republika". Prezydent Nawrocki wskazał, że "jeżeli dziennikarz w Polsce musi się zastanawiać, czy kolejne fałszywe zgłoszenie nie skończy się wejściem służb do domu, skuwaniem współpracowników i przeszukaniem redakcji, to znaczy, że przekraczana jest bardzo niebezpieczna granica" – napisał.

Szczepański pytany o tę zapowiedź zaznaczył, że "prezydent ma takie prawo".

MSWiA: Co by było, gdybyśmy nie wysłali policjantów?

Ministerstwo spraw wewnętrznych i komenda główna udzieli wszelkich informacji – zapewnił. Proszę tylko sobie wyobrazić jedną rzecz – gdybyśmy nie wysłali policjantów, a rzeczywiście miałaby tam miejsce sytuacja, jaka została podana w zgłoszeniu, byłaby o wiele większa awantura i mówienie o tym, że policja nie zareagowała na zgłoszenie – dodał wiceminister.

Postępowanie w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów. Stołeczna policja przekazała, że mając na uwadze liczbę incydentów oraz ich zakres, komendant stołeczny policji podjął decyzję o przejęciu prowadzonego śledztwa przez Wydział Dochodzeniowo-Śledczy Komendy Stołecznej Policji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj