To było jak piekło - opowiadali uratowani członkie załogi tureckiego frachtowca, który zapalił się u wybrzeży Chorwacji. Na pokładzie jest ponad 200 ciężarówek i 9 ton chemikaliów. Strażacy nie mogą opanować ognia. Statkowi grozi zatonięcie.
Nie wiadomo jeszcze, jakie chemikalia płynęły statkiem "Und Adriyatik" ze Stambułu do Triestu. Wiadomo jednak, że bardzo trudno jest je ugasić. Płonie też pokład, na którym stoi 200 ciężarówek. Gęsty czarny dym bije w niebo.
Strażacy nie mogą opanować pożaru na tym mierzącym 193 metry frachtowcu. Na szczęście w porę ewakuowano wszystkich 22 członków załogi i 9 pasażerów. Chorwackie władze morskie, które koordynują akcję, ostrzegają: statek w każdej chwili może pójść na dno. A wtedy chemikalia zatrują wybrzeże.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl