Dyrektor państwowego think tanku Rosyjska Rada Spraw Międzynarodowych Andriej Kortunow w rozmowie z gazetą wskazał, że Moskwa obawia się na Białorusi "scenariusza ukraińskiego", przy czym uważa, że na Ukrainie do tego scenariusza przyczyniła się ingerencja krajów zachodnich. Putin potwierdził - zdaniem Kortunowa - że w razie poważnej ingerencji Moskwa może ją udaremnić. Rosja mogłaby sięgnąć po cały wachlarz różnych działań, poczynając od bronienia Białorusi w organizacjach międzynarodowych, zablokowania rezolucji przeciwko Mińskowi w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, aż do okazania bratniej pomocy, w tym w wariancie siłowym - powiedział ekspert.

Reklama

Zdaniem Kortunowa Kreml próbuje teraz zapewnić sobie maksymalną swobodę działania, zdając sobie sprawę, że zbyt ścisłe związanie się z Łukaszenką może zniechęcić do Rosji znaczne grupy społeczeństwa białoruskiego. Jeśli oceniać stanowisko Rosji na podstawie komentarzy oficjalnych bądź półoficjalnych, to są one dość ostrożne - Moskwa np. nie potępiła w sposób stanowczy opozycji na Białorusi - wskazał politolog. Można przypuszczać, że pomiędzy Mińskiem a Moskwą trwa uzgadnianie najbardziej wygodnego mechanizmu tranzytu politycznego, gdy Łukaszenka odejdzie wcześniej, niż planował, ale jego następcą nie będzie przedstawiciel opozycji, lecz ktoś z kręgu Łukaszenki - mówi Kortunow.

"Niezawisimaja Gazieta" ocenia, że "pomoc wojskowa z Moskwy nie jest na razie potrzebna" białoruskiemu prezydentowi. Łukaszenka ma poparcie własnej armii, a jej zasoby nie są na razie zużyte do końca - powiedział dziennikowi ekspert wojskowy Jurij Nietkaczew. Zwrócił uwagę, że część sił zbrojnych Białorusi zaangażowana jest obecnie na terytorium Rosji i krajów WNP, gdzie biorą udział we wspólnych ćwiczeniach. "Gdyby rzeczywiście na Białorusi pojawiły się znaczące zagrożenia wojskowe i niepokoje (...), to elita armii pozostałaby w domu" - argumentuje Nietkaczew.

Inny rozmówca "NG", szef związku zawodowego wojskowych Rosji Oleg Szwedkow, zapewnił, że Rosja mogłaby okazać Białorusi wsparcie militarne na podstawie umowy o Państwie Związkowym i zapisów Organizacji Traktatu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ros. skrót ODKB).

Innego zdania jest niezależna "Nowaja Gazieta", która podkreśla, że umowa łącząca państwa ODKB zakłada udzielenie pomocy w wypadku, gdy jedno z nich będzie obiektem agresji. "Kluczowym słowem jest +agresja+. Ten artykuł (umowy) nie obejmuje wewnętrznych niepokojów wśród znieważonych obywateli" - ocenia komentator. Zdaniem "Nowej Gaziety" Łukaszenka obecnie "blefuje" i próbuje pokazać, że wobec jego kraju istnieje zagrożenie zewnętrzne.

Reklama