Ponad stuletnia cerkiew należy do Patriarchatu Moskiewskiego. Przybyli zaraz po rozpoczęciu 24 lutego inwazji Rosjanie urządzili w niej bazę sztabu oraz skład amunicji dla rozstawionych wokół świątyni czołgów, wozów opancerzonych oraz artylerii. wyjaśnia PAP mieszkanka wsi. dodaje.
Wnętrze cerkwi wypełnione jest cegłami, zerwanym ze ścian tynkiem, rozrzuconymi naczyniami liturgicznymi, pozostałościami rosyjskiej amunicji oraz zbutwiałym pieczywem i ziemniakami. Wokół świątyni nie uprzątnięto jeszcze zniszczonego sprzętu wojskowego Rosjan ani pozostałości budynku.
Rosjanie ciągle chodzili pijani
Zapytane o to, jak wyglądało przybycie Rosjan, mieszkanki Łukasiwki opowiadają, że wyjaśniają. wspomina jedna z nich. dodaje kolejna, posługując się surżykiem – obecnym na Ukrainie językiem cechującym się dużym wpływem rosyjskiego.
Inna z czteroosobowej grupy około 80-letnich kobiet opowiada, że wspomina. Zdaniem kobiet większość obecnych we wsi żołnierzy stanowili mieszkańcy Syberii. przyznają.
Wieś jest teraz prawie pusta
Wieś znajduje się niecałe 100 km od granicy z Rosją i 70 km od granicy ukraińsko-białoruskiej. Zapytane o to, czy jej mieszkańcy zdążyli uciec przed przybyciem wrogich wojsk odpowiadają, że – wyjaśniają. Obecnie wieś jest niemal pusta, przed uszkodzonymi domami spotkać można głównie najstarszych jej mieszkańców. mówią, zapytane o to, dlaczego zostały we wsi.
wspominają.