Reklama

O tym, że Elżbieta II była wielką miłośniczką jazdy konnej wiedział prawie każdy mieszkaniec Wielkiej Brytanii. Mimo swojego wieku wciąż kontynuowała swoją pasję i wybierała się na przejażdżki. Jak donosili pracujący na dworze, nigdy nie zakładała kasku ani ochraniaczy. Pasją do koni zaraził ją ojciec – Jerzy VI. To on zabrał ją na pierwszą przejażdżkę i to on podarował jej pierwszego kucyka szetlandzkiego, który od przyszłej monarchini otrzymał imię Peggy. Gdy Elżbieta II skończyła 21 lat otrzymała swojego pierwszego konia wyścigowego. Klacz nosiła imię Atrakhan.

Wyścigi gołębi i fotografia

Królowa kochała nie tylko konie. Kolejną jej miłością były... gołębie. Posiadała własną hodowlę gołębi pocztowych w Sandringham i z zapałem śledziła wyniki wyścigów gołębi pocztowych. Okazuje się, że sama swoje okazy wielokrotnie wystawiała w zawodach, a jej “podopieczni” wracali z nich z wieloma nagrodami. Elżbieta II uwielbiała również psy rasy corgi.

Reklama

Poza miłością do zwierząt Elżbieta II kochała fotografię. Tę pasję podzielała z żoną jednego ze swoich wnuczków, księżną Kate. To żona Williama przejęła po niej patronat nad Królewskim Towarzystwem Fotograficznym. Elżbieta II piastowała je przez ponad 67 lat.

Oprócz fotografii królowa w wolnym czasie uwielbiała zaczytywać się w kryminałach, przede wszystkim tych napisanych przez Agathę Christie i Dicka Francisa. Nie stroniła od seriali. Jej ulubionymi produkcjami były “Coronation Street” i EastEnders”. Poza tym układała puzzle i rozwiązywała krzyżówki z “The Times”. Współpracownicy wspominali, że ich szefowa świetnie opowiadała dowcipy i parodiowała znane osoby. Kiedyś jeden z lokajów usłyszał za drzwiami głos Margaret Thatcher. Był pewny, że ówczesna premier złożyła tajną wizytę królowej. Jakież było jego zdziwienie, gdy okazało się, że to Elżbieta II popisuje się przed przyjaciółmi.

Reklama

Nietypowe zachowania królowej

Jak prawie każdy monarcha Elżbieta II słynęła również ze swoich nietypowych zachowań. Można ją było spotkać pełzającą na kolanach po pokoju, w którym odbywały się przymiarki szytych dla niej strojów. W ręce zawsze miała magnes i w ten sposób zbierała upuszczone szpilki. Bała się, że jej psy pokaleczą sobie o nie łapy. Paul Burrell, który był bliskim współpracownikiem księżnej Diany, ale pracował także dla Elżbiety II, opowiadał jak zobaczył ją pewnego dnia siedzącą przy biurku i robiącą notatki. Królowa miała na sobie szlafrok, różowe kapcie, a na głowie lśniącą 2868 diamentami i 273 perłami oraz rubinami, spinelami, szafirami i szmaragdami koronę państwową (Imperial State Crown). Kilka dni później Elżbieta II miała być obecna na otwarciu parlamentu i chciała oswoić się z kilogramowym królewskim atrybutem. Burrell opowiadając o tej sytuacji stwierdził, że królowa uśmiechnęła się i zdała sobie sprawę, że sytuacja wyglądała na przekomiczną.

Elżbieta II nie ruszała się nigdy bez termoforu, puchowego jaśka oraz deski sedesowej wyłożonej białą koźlą skórą. Woziła ze sobą także czajnik elektryczny i zapas wody Malvern. Bała się wirusów dlatego też, gdy jej mąż był przeziębiony, rozmawiała z nim jedynie przez telefon.

Czego nigdy nie zrobiła Elżbieta II?

Monarchini brytyjska była smakoszką, ale dbała o swoją dietę, choć nie robiła tego przesadnie. Dzień zaczynała od herbaty Earl Grey bez cukru. Lubiła zjeść kilka herbatników, zazwyczaj tych oblanych czekoladą. Na śniadanie przeważnie zjadała płatki śniadaniowe, ale nie pogardziła tostami z marmoladą, czy jajecznicą z wędzonym łososiem i tartymi truflami na wierzchu. Na obiad wybierała często grillowaną solę ze szpinakiem i cukinią, a jej ulubionym daniem była kanapka z serem i pomidorami, albo z ogórkiem na białym pieczywie. Nie znosiła czosnku, ani zbyt dużej ilości cebuli. Jeśli wybierała mięso to zazwyczaj była to dziczyzna lub wołowina, czasem bażant. Lubiła słodkości, dlatego nie potrafiła oprzeć się gorzkiej czekoladzie, a jej ulubionym deserem był pudding z dużą ilością alkoholu. Lubiła raczyć się dobrymi trunkami. Przed snem wypijała kieliszek wina, do lunchu, czy obiadu gin, a na kolację Martini. Uwielbiała drinki podawane z lodem i plasterkiem cytryny.

Elżbieta II nigdy nie zapaliła papierosa. Zmusiła też swojego męża księcia Filipa do rzucenia tego nałogu tuż po tym jak zostali małżeństwem. Powodem był fakt, że jej ojciec, wuj, dziadek, pradziadek i siostra zmarli z powodu chorób związanych z paleniem tytoniu.

Czego nie nosiła Elżbieta II?

Królowa uwielbiała eleganckie stroje. W jej garderobie można było znaleźć dziewięć koron, dwieście broszek, buty na płaskim obcasie i szyte na miarę rękawiczki. Aby jej kapeluszy, płaszcza, czy żakietów nie targał wiatr, wszystkie te elementy garderoby były obciążane ołowiem. Elżbieta II bardzo przywiązywała uwagę do strojów, dlatego też wszystkie jej ubrania trafiły do archiwów królewskiej mody. Choć stawiała na wygodę, rzadko kiedy nosiła spodnie. Do charakterystycznych dla niej kostiumów nosiła broszki i naszyjniki z pereł. Używała przez lata tych samych perfum “White Rose” marki Floris, których receptura została opracowana jeszcze w XIX wieku. W małych torebkach od Launer, które były dodatkiem do jej kreacji, nosiła lusterko i szminkę. Styl, z którym głównie była kojarzona tak naprawdę ukształtował się dopiero w latach 90. Często uznawany za kiczowaty i bardzo kolorowy, był jej znakiem rozpoznawczym. Ona sama stwierdziła kiedyś, że “gdyby ubierała się na beżowo, nikt nie wiedziałby kim jest”.