"Ludzie ci otrzymali niegdyś stopnie oficerskie, ponieważ ukończyli kursy wojskowe w cywilnych uczelniach" - dodała służba w komunikatach na Telegramie.

Reklama

Jak powiadomił HUR, w wielu rosyjskich regionach, m.in. Kraju Stawropolskim, a także obwodach archangielskim, wołgogradzkim, woroneskim i rostowskim przygotowano "duże pomieszczenia w celu zakwaterowania żołnierzy, w tym obiekty sportowe". Sprawne przeprowadzenie mobilizacji ma zapewnić policja - np. na drogach w Kraju Krasnodarskim, w pobliżu okupowanego Krymu, funkcjonariusze i przedstawiciele komisariatów wojskowych (komend uzupełnień) utworzyli wspólne patrole, które mają przeciwdziałać "niekontrolowanemu przemieszczaniu się" mężczyzn w wieku poborowym.

Bez przeszkolenia

Wbrew zapowiedziom Kremla, zmobilizowani mężczyźni są często wysyłani na front bez żadnego wcześniejszego przeszkolenia. Nowi żołnierze trafiają w pierwszej kolejności do formacji, które doznały największych strat podczas wojny. Dowódcy odbierają mężczyznom wszelkie środki łączności, uniemożliwiając im kontakt z bliskimi - czytamy w raportach wywiadu.

Reklama

"W domach mieszkańców miejscowości Tiotkino w obwodzie kurskim (przy granicy z Ukrainą) nieustannie przeprowadzane są rewizje. Przedstawiciele (rosyjskich) służb zachęcają ludzi, by donosili na siebie wzajemnie, próbując znaleźć osoby kontaktujące się z Ukraińcami oraz posiadające znajomych i krewnych (w sąsiednim państwie). W efekcie miejscowi unikają wszelkich rozmów - zarówno z postronnymi osobami, jak też ze swoimi najbliższymi. Drogi w kierunku stolicy rejonu (powiatu) zostały zablokowane, wyjazd ludności cywilnej jest zabroniony" - poinformował HUR.

Reklama

"Częściowa" mobilizacja

21 września prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił częściową mobilizację na wojnę z Ukrainą oraz zagroził "użyciem wszelkich środków", by bronić Rosji przed rzekomym zagrożeniem z Zachodu. Według oficjalnych przekazów Kremla pod broń ma zostać powołanych około 300 tys. rezerwistów, lecz w ocenie niezależnego portalu Meduza mobilizacja może objąć nawet 1,2 mln mężczyzn, głównie spoza dużych miast.

Od ubiegłego tygodnia w Rosji trwają protesty przeciwko decyzji głowy państwa. Odnotowywane są też ataki na komisariaty wojskowe. Do najbardziej gwałtownych wystąpień dochodzi w Dagestanie na rosyjskim Północnym Kaukazie, gdzie od dwóch dni trwają starcia manifestantów z policją.

Niezależna organizacja pozarządowa OWD-Info szacuje, że funkcjonariusze zatrzymali już w całym kraju blisko 2,4 tys. uczestników protestów przeciw wojnie i mobilizacji.

Dekret Putina nie wpłynie na przebieg wojny na Ukrainie w tym roku i nie zwiększy znacząco zdolności Rosji do podtrzymania inwazji w roku następnym; wartość bojowa rezerwistów jest i pozostanie niska, a ich motywacja do walki jeszcze gorsza - ocenił amerykański think tank Instytut Studiów nad Wojną (ISW).