W Muzeum Dzieci Polskich (MDP) w Łodzi – ofiar totalitaryzmu odbyła się w czwartek debata o niemieckim obozie koncentracyjnym dla dzieci przy ulicy Przemysłowej. Prowadzący spotkanie publicysta historyczny Tadeusz Płużański zwrócił uwagę, że przez lata trwała zmowa milczenia wobec najmłodszych więźniów III Rzeszy. W czasach pogardy, w czasach totalitaryzmów niemieckiego a potem sowieckiego nie można było o tym mówić - przypomniał.

Reklama

"Historia zatoczyła koło"

Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak zaznaczył, że mali więźniowie zamordowani przez Niemców oraz borykający się z traumą ocaleni z koncentracyjnego obozu dla najmłodszych, to nie jedyne nieletnie ofiary reżimów totalitarnych. Historia zatoczyła koło. 80 lat temu Niemcy wywozili niektórych małych Polaków do III Rzeszy i germanizowali polskie dzieci, tak jak teraz robi to Moskwa na wschodzie Ukrainy, gdzie dosłownie trwa kradzież dzieci, aby zrobić z nich Rosjan - podkreślił Pawlak.

Współautorzy raportu dotyczącego polskich stratach wojennych podczas II wojny światowej prof. Jan Jacek Sztaudynger i prof. Paweł Baranowski przypomnieli, że na 5 mln 219 tys. Polaków, którzy zginęli podczas II wojny światowej, ponad 40 proc., czyli 2 mln obywateli naszego kraju, to byli młodzi ludzie do 19 roku życia. Wskazywali, że nie da się po prostu "obliczyć" strat tych osób, których niemiecka machina wojenna pozbawiła dzieciństwa w domu rodzinnym. Około 200 tysięcy polskich dzieci zostało porwanych przez Niemców i przeznaczonych do germanizacji. 157 tysięcy nie wróciło z III Rzeszy- powiedział prof. Sztaudynger.

Podczas debaty poinformowano, że Polska Grupa Energetyczna (PGE) nawiązała współpracę z Muzeum Dzieci Polskich – ofiar totalitaryzmu, zostając jego mecenasem. Jest to dla nas niezwykle ważne wyróżnienie i ogromne wsparcie, dzięki temu będziemy mogli działać jeszcze skuteczniej na rzecz upamiętnienia, ale i na rzecz nielicznych już ocalonych i ich rodzin - powiedział dyrektor MDP dr Ireneusz Maj.

Prezes PGE Wojciech Dąbrowski zapewnił, że jego firma, oprócz zapewniania bezpieczeństwa energetycznego obywatelom, nadal będzie się angażować również w przedsięwzięcia patriotyczne. Dlatego zostaliśmy partnerem Muzeum Dzieci Polskich, chcemy przypomnieć historię polskich dzieci więzionych i zamordowanych w niemieckim obozie, aby w ten sposób przywrócić im zasłużoną pamięć – podkreślił Dąbrowski.

Niemiecki obóz koncentracyjny tylko dla dzieci, jedyny podczas II wojny światowej, utworzono 1 grudnia 1942 roku na terenach wyodrębnionych z Litzmannstadt Ghetto. Okupanci więzili tam dzieci i młodzież polską od 6 do 16 roku życia, ale były tam też młodsi, nawet kilkumiesięczne niemowlęta. Nie miałem jeszcze trzech lat, kiedy tu trafiłem razem z bratem" - mówił PAP Jerzy Jeżewicz we wrześniu 2022 roku podczas spotkania ocalałych z obozu. "Wciąż mam pod powiekami kilka obrazów z tamtych strasznych dni - wspomniał.

Reklama

"Pisał podręczniki, z których uczyli się niemieccy studenci prawa"

Dzieci przetrzymywane były w prymitywnych warunkach, niewolniczo pracowały, były torturowane. Najczęściej podaje się, że w obozie życie straciło kilkaset dzieci, a w sumie przetrzymywano w nim od 2 do ponad 3 tys. dzieci. Po wojnie, komendant obozu Camillo Ehrlich, pomimo zasądzonego dożywocia, został zwolniony z więzienia kontrolowanego przez władze sowieckie we wschodnich Niemczech. Przeniósł się do RFN i - co przekazali historycy MDP - był agentem niemieckiej, komunistycznej bezpieki, czyli STASI. Ehrlich pisał też podręczniki, z których długo uczyli się niemieccy studenci prawa.

W czerwcu 2021 r. minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński wspólnie z Rzecznikiem Praw Dziecka Mikołajem Pawlakiem Instytutem Pamięci Narodowej powołali Muzeum Dzieci Polskich - ofiar totalitaryzmu. Ma ono upowszechnić wiedzę o osadzonych w niemieckim obozie. Muzeum funkcjonuje w tymczasowej siedzibie przy ul. Piotrkowskiej 90. Wiele wskazuje na to, że sukcesem zakończą się rozmowy z władzami Łodzi o budowie siedziby placówki na terenach dawnego obozu na Bałutach.

Autor: Hubert Bekrycht