Dziennik Gazeta Prawana logo

Obrońca Azowstalu: Słowo honoru rosyjskiego oficera nie ma żadnej wartości

13 grudnia 2022, 08:09
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zakłady Azowstal w Mariupolu
<p>Zakłady Azowstal w Mariupolu</p>/ShutterStock
"Słowo honoru rosyjskiego oficera nie ma dla mnie żadnej wartości" - mówi żołnierz o pseudonimie "Docent", który przeszedł przez obronę zakładów Azowstal w Mariupolu, trafił do rosyjskiej niewoli i powrócił do kraju w ramach wymiany jeńców.

-  powiedział. - wyznał w rozmowie z Polską Agencją Prasową. .

"Docent" służył w pułku "Azow" i był wśród obrońców kombinatu metalurgicznego Azowstal od początku marca do 20 maja, kiedy padł rozkaz poddania się. Pytany o obronę zakładów, w której uczestniczył, mówi krótko: to było straszne. -  wspomina.  - podkreśla.

- dodaje.

"Nie wiedzieliśmy do ostatniej chwili"

Po wyjściu z kombinatu "Docent" i jego towarzysze trafili do kolonii karnej w Ołeniwce, w kontrolowanej przez Rosję części obwodu donieckiego. Jest to jeden z tak zwanych obozów filtracyjnych, w których Rosjanie sprawdzają, czy zatrzymani Ukraińcy są niebezpieczni dla rosyjskiego reżimu. -  – relacjonuje.

Żołnierz nie chce mówić, w jakich warunkach był przetrzymywany przed wymianą. - wyjaśnia.

Chętnie opowiada natomiast o okolicznościach swego uwolnienia i warunkach, w których Rosjanie trzymali Ukraińców podczas tak zwanego etapu, czyli transportowania do miejsca wymiany.

- mówi.

Ukraińcy pojechali w końcu do Rosji, ale trafili do Moskwy. Zostali przetransportowani tam samolotem. W stolicy Rosji dołączyli do nich inni rodacy, którzy siedzieli w znanym moskiewskim więzieniu Lefortowo. Wszyscy zostali odesłani na Białoruś. 

Wymiana. "Cały czas mieliśmy zaklejone taśmą oczy"

-  powtarza.

"Docent" uważa, że podczas wymiany jeńców zabrakło nadzoru ze strony takich organizacji, jak Czerwony Krzyż.  wyjaśnia dyplomatycznie.

Według ukraińskiego wojskowego Rosjanie wciąż mogą przetrzymywać nawet kilkuset obrońców Mariupola.

-  powiedział "Docent" w rozmowie z PAP.

Z Kijowa Jarosław Junko

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj