Człowiekiem można pozostać nawet na wojnie - podkreślił w rozmowie z CNN Ołeksandr Kowalow, ukraiński polityk z Donbasu, uznawany w ostatnich latach za deputowanego o prorosyjskich poglądach, a nawet osobę powiązaną z Kremlem. To właśnie on przedostał się pod koniec kwietnia ubiegłego roku do Mariupola i spotykał się tam z rosyjskimi generałami - zastępcą szefa GRU Władimirem Aleksiejewem, oskarżanym m.in. o ingerencję w wybory prezydenckie w USA w 2016 roku i udział w otruciu Siergieja Skripala w Wielkiej Brytanii dwa lata później, a także Aleksandrem Zorinem, znanym wcześniej jako wysłannik Władimira Putina w Syrii.

Reklama

W rozmowach nieformalnie uczestniczył również ukraiński zdrajca Wałentyn Kryżanowski, który uciekł z kraju w 2014 roku, a następnie wstąpił do rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Zważywszy na te okoliczności, wywiad wojskowy Ukrainy (HUR) niespecjalnie wierzył w powodzenie misji Kowalowa. Ale szef tej służby Kyryło Budanow ostatecznie dał się przekonać, że warto podjąć rozmowy.

Spotkanie z rosyjskimi wojskowymi

Jak podkreślono w obszernym artykule na łamach portalu CNN, negocjacje rozpoczęły się w momencie, gdy Azowstal był nieustannie ostrzeliwany przez siły wroga, a ukrywający się tam cywile znaleźli się w rozpaczliwym położeniu. W podziemiach fabryki kończyły się zapasy żywności, wody i lekarstw, a wielu ludzi straciło nadzieję, że uda im się przeżyć oblężenie kombinatu.

Wcześniej podjęto już 11 nieudanych prób (uwolnienia cywilów z Azowstalu), dlatego nikt nie wierzył, że w ogóle można się tam dostać - przyznał Kowalow w rozmowie z CNN. Znajdowały się tam jednak kobiety, dzieci. Trzeba było pomyśleć o jakimś (rozwiązaniu) - dodał.

Reklama

27 kwietnia ukraiński deputowany został uwieczniony na zdjęciu, które przypominało scenę z filmu szpiegowskiego. Na fotografii widać Kowalowa z Kryżanowskim i rosyjskim generałem Andriejem Syczewojem, siedzących na środku drogi wokół małego stołu. Syczewoj był wówczas odpowiedzialny za szturm agresora na Mariupol - przypomniał CNN.

Negocjacje przyniosły pożądany efekt, ponieważ na początku maja z Azowstalu ewakuowano wszystkich cywilów. W podziemiach fabryki pozostawali jednak ukraińscy żołnierze, dlatego rozmowy musiały być kontynuowane.

Raporty z negocjacji trafiły do Moskwy

Generał Aleksiejew, który kontaktował się z Kowalowem, prawdopodobnie raportował o przebiegu negocjacji bezpośrednio do Nikołaja Patruszewa - sekretarza rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa i jednego z kluczowych współpracowników Putina. Najbardziej niezwykłe zdarzenie miało miejsce 16 maja, gdy generałowie z Moskwy spotkali się w Mariupolu z Denysem Prokopenką - dowódcą pułku Azow, uznawanego przez Kreml za formację "nazistowską" - powiadomił CNN, powołując się m.in. na szefa projektu śledczego Bellingcat Christo Grozewa.

Obawialiśmy się tego momentu. Była to chwila, w której (trzeba było okazać sobie wzajemne) zaufanie. Zrobiliśmy wszystko, aby obie strony spotkały się i spojrzały sobie w oczy. Rosjanie obiecali, że zapewnią naszym żołnierzom ewakuację na cywilizowanych zasadach. Warunki (porozumienia) były proste - ukraińscy wojskowi mieli złożyć broń, poddać Azowstal i zostać zabrani do rosyjskiego aresztu" - relacjonował Kowalow.

Jeszcze tego samego dnia z kombinatu wyniesiono najciężej ranne osoby, a nazajutrz, 17 maja, z fabryki ruszył niekończący się pochód okaleczonych, wyczerpanych żołnierzy, którzy trafili do rosyjskiej niewoli. Jeńcy zostali przewiezieni do obozu w Ołeniwce na terenie samozwańczej, kontrolowanej przez Moskwę Donieckiej Republiki Ludowej. Rozważano również inne lokalizacje, takie jak okupowana przez Rosjan Zaporoska Elektrownia Atomowa, lecz nie było tam wystarczająco dużo miejsca, by pomieścić tak wielu wojskowych - powiadomiła amerykańska stacja.

Walki o Azowstal

Kombinat Azowstal, broniony przez około dwa i pół miesiąca przez pułk Gwardii Narodowej Azow i 36. Samodzielną Brygadę Piechoty Morskiej, pozostawał do drugiej połowy maja ubiegłego roku ostatnim punktem ukraińskiego oporu w Mariupolu. Po opanowaniu fabryki przez wojska agresora do obozów jenieckich w Rosji i na terytorium Donieckiej Republiki Ludowej trafiło prawdopodobnie około 2,4 tys. ukraińskich żołnierzy.

Pod koniec kwietnia i w maju udało się uratować kilkuset cywilów, którzy przez około dwa miesiące ukrywali się w rozległych podziemnych korytarzach i schronach na terenie Azowstalu. Zorganizowanie konwojów humanitarnych było możliwe dzięki współpracy strony ukraińskiej z ONZ.

29 lipca ubiegłego roku w obozie w Ołeniwce doszło do wybuchu, w wyniku którego zginęło co najmniej 53 ukraińskich jeńców wojennych, a ponad 70 zostało ciężko rannych. W ocenie władz w Kijowie był to celowy akt terrorystyczny dokonany przez wroga.