Rosyjski jeniec zdradził, jak kuszono ich wyjazdem na wojnę

Spędziłem w kolonii karnej cztery lata i dwa miesiące. Gdy zaczęła się wojna (w lutym 2022 roku - red.) odwiedziła nas (najemnicza) Grupa Wagnera, w tym sam (jej ówczesny szef) Jewgienij Prigożyn. Oni zorganizowali wtedy prawdziwe przedstawienie. Przylecieli czarnym śmigłowcem Mi-8, wylądowali tuż obok więzienia i przyjechali (do nas) samochodami, z bronią. Wszystkim pracownikom (więzienia) odebrali telefony, wyłączyli wszystkie kamery, rejestratory. Powyłączali wszystko - relacjonował Pawłow w nagraniu, udostępnionym w niedzielę wieczorem na platformie X przez Antona Heraszczenkę, doradcę szefa MSWUkrainy.

Reklama

Były żołnierz powiadomił, że osobom zwerbowanym na wojnę w zakładach karnych obiecywano ułaskawienie i miesięczne wynagrodzenie w wysokości około 200-300 tys. rubli, czyli około 8-13 tys. zł. Uprzedzono ich jednak, że trafią do oddziałów szturmowych, w których mają niewielkie szanse na przeżycie.

"Potrzebni im byli mordercy"

Potrzebni im byli ludzie skazani za rozboje, mordercy. Można uznać, że (chodziło o) najbardziej "utalentowanych" kryminalistów. Naprawdę powiedzieli nam, że będziemy mogli robić wszystko to, za co trafiliśmy do więzienia. Serio, nie żartuję - dodał rosyjski jeniec.

Jednostki Sztorm-Z

Jednostki Sztorm-Z, czyli grupy wielkości kompanii, zostały po raz pierwszy rozmieszczone na froncie prawdopodobnie w 2022 roku. Rosyjskie dowództwo początkowo postrzegało je jako stosunkowo elitarne formacje, które mogłyby przejąć inicjatywę taktyczną. Jednak co najmniej od wiosny 2023 roku Sztorm-Z faktycznie stały się batalionami karnymi, obsadzanymi skazańcami oraz żołnierzami regularnej armii, którym postawiono zarzuty dyscyplinarne - zauważyło w drugiej połowie października brytyjskie ministerstwo obrony.

W wojskach rosyjskich uczestniczących w inwazji na Ukrainę, w tym w jednostkach Sztorm-Z, istnieje system łapówek, za które wojskowi mogą kupić urlop, rotację, czy przeniesienie do szpitala. Za uznanie za rannego i hospitalizację trzeba zapłacić do 50 tys. dolarów - informował pod koniec listopada rosyjski niezależny portal Nowaja Gazieta Jewropa.