Jak czytamy w "The Moscow Times", pojawiły się spekulacje, że władze mogą wykorzystać tę nazwę jako pretekst do szerszego ścigania karnego działaczy antywojennych. Orzeczenie oznacza bowiem, że każdy ścigany za powiązania z niejasno zdefiniowaną organizacją może zostać skazany na karę pozbawienia wolności do sześciu lat.
Rosyjski resort sprawiedliwości określił grupę "antyrosyjskich separatystów" jako "międzynarodowy ruch społeczny mający na celu zniszczenie wielonarodowej jedności i integralności terytorialnej Rosji".
"Nie tylko zgadujemy…"
Mediazona poinformowała, że jej dziennikarz poprosił urzędnika ministerstwa przed przesłuchaniem o wypowiedzenie się w tej sprawie, czy "mają jakieś domysły" na temat tego, co stanowi "antyrosyjski ruch separatystyczny". - Nie tylko zgadujemy, wiemy - odrzekł niewymieniony z nazwiska urzędnik, nie komentując tego dalej.
Decyzja rosyjskiego Sądu Najwyższego zapadła w piątek podczas rozprawy za zamkniętymi drzwiami.
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.