Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy był układ z Karadzicem?

26 października 2009, 16:57
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Dowódów nie ma. Karadzić nic nie zachował na piśmie, nie ma nagrań. Ale bardzo wiele wskazuje, że do takiego porozumienia doszło" - mówi w rozmowie "Dziennikiem Gazetą Prawną" Florence Hartmann. Radovan Karadzić zbojkotował dziś swój proces i nie stawił się w sali rozpraw.

Dowódów nie ma. Karadzić nic nie zachował na piśmie, nie ma nagrań. Ale bardzo wiele wskazuje, że do takiego porozumienia doszło. W sensie procesowym jednak takie porozumienie jest oczywiście bezwartościowe. Nie można obiecać komuś, kto jest oskarżony o zbrodnie ludobójstwa bezkarność.

Świadczy o tym zachowanie krajów zachodnich. Przez dwa pierwsze lata po zawarciu porozumienia z Dayton Karadżić oficjalnie pracował w swoim biurze w Pale, codziennie przechodził przed siłami NATO w tym przypadku Francuzami i Włochami. Dziennikarze też łatwo go znajdowali dał wywiad w 1997 r. Siły NATO długo broniły się przed powierzeniem im mandatu zatrzymania osób ściganych przez trybunał. Dopiero, kiedy oburzenie opinii publicznej stało się zbyt duże, Karadżić zaczął się ukrywać. Ale i wtedy zachodnie służbie specjalne doskonale wiedziały, gdzie się znajduje.

Hoolbroke był tu tylko emisariuszem ale decyzję podjął sam prezydent USA. Jednak wiedzieli o tym też przywódcy Francji, Wielkiej Brytanii i innych głównych krajów europejskich.

Wiedział, że to jest nierealne. Przecież ci sami przywódcy ustanowili trybunał ds. zbrodni wojennych w b. Jugosławii. Nie mogli więc jednocześnie czarno na białym przyznać bezkarność komuś oskarżanemu o ludobójstwo.

Układ z Dayton został zawarty bez udziału Serbów Bośniackich. NATO obawiało się, że kiedy wylądują siły międzynarodowe, zacznie się jatka. Chciały więc gwarancji, że Serbowie bośniaccy będą współpracować. W zamian za rezygnację przez Karadżicia z przywództwa Republiki Serbskiej, dały mu gwarancje, że nie będzie ścigany.

Na początku rzeczywiście miało ono sens. W końcu chodziło o życie żołnierzy i można zrozumieć intencje zachodnich przywódców. Jednak od 1999-2000 r. siły NATO nie były już zagrożone. Dlaczego wtedy nie zatrzymano Karadżicia? Czy NATO czuło wobec niego jakieś moralne zobowiązanie? To jest sprzeczne z całą logiką działania Zachodu po zakończeniu zimnej wojny, kiedy zbrodniarze mieli być pociągani do odpowiedzialności a sprawiedliwość miała być gwarancją trwałości pokoju.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj