Dziennik Gazeta Prawana logo

Śmigłowiec rozbity. Trzy osoby nie żyją

1 listopada 2009, 08:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Trzy osoby zginęły w katastrofie śmigłowca Straży Granicznej, który wczoraj zaginął. Wrak maszyny odnaleziono na terenie Białorusi, dwieście metrów od polskiej granicy. Śmigłowiec Kania patrolował wschodnią granicę. Załoga nie miała szans przeżyć tej katastrofy.

"Śmigłowiec Straży Granicznej, który w sobotę wieczorem rozbił się na terytorium Białorusi jest tak zniszczony, że " - mówił na konferencji prasowej w Czeremsze (Podlaskie) wiceminister spraw wewnętrznych Adam Rapacki.

Rano wraz m.in. z komendantem głównym Straży Granicznej Leszkiem Elasem i wojewodą podlaskim Maciejem Żywno, Rapacki był na miejscu wypadku. Obecnie na miejscu pracuje białoruska grupa dochodzeniowo-śledcza z tamtejszym prokuratorem, a w drodze jest polska komisja badania wypadków lotniczych, która będzie współpracowała z białoruską.

Śmigłowiec Kania należący do Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej zaginął w sobotę przed godziną 18.00. Wówczas to po raz ostatni nawiązano z nim łączność. Jego załoga wykonywała po południu rutynowy lot patrolowy wzdłuż wschodniej granicy, z Białegostoku do Mielnika.

(Podlaskie). Tam świadkowie po raz ostatni słyszeli odgłos silnika maszyny. Jak relacjonował jeden z mieszkańców, słyszał najpierw odgłos silnika, potem była cisza, a potem huk.

Na konferencji prasowej zorganizowanej o północy w nocy z soboty na niedzielę w Czeremsze, przedstawiciele Straży Granicznej mówili, że Białorusini po swojej stronie dokonali przeszukania pasa o szerokości kilometra, na wysokości strażnic na odcinku Mielnik-Czeremcha. Nie znaleźli jednak wówczas żadnych śladów wskazujących, że polski śmigłowiec mógł tam spaść na ziemię lub awaryjnie wylądować.

Na ślad wpadły nad ranem ekipy poszukiwawcze, które w pobliżu linii granicznej wyczuły zapach paliwa lotniczego. Biorąc pod uwagę kierunek wiatru, ustalono, że zapach był niesiony ze strony białoruskiej.

Za pośrednictwem placówki Straży Granicznej w Czeremsze zawiadomione zostały białoruskie służby graniczne i tamtejszy patrol natknął się na wrak śmigłowca. .

Członkowie załogi nie żyli. Na terytorium Białorusi weszli przedstawiciele polskiej Straży Granicznej i lekarz, który potwierdził zgon.

Przyczyny wypadku nie są na razie znane. W związku z tym, że wrak znajduje się na terytorium Białorusi, nie wiadomo też jeszcze, jakie będą wdrożone procedury dotyczące m.in. badania okoliczności zdarzenia a także udziału w nich polskich służb.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj