Do incydentu uwiecznionego na filmie doszło w piątek w hali pod Skawiną.
Wyzywanie pracowników z Ukrainy
Na nagraniu widać, jak przełożony w kasku budowlanym i kamizelce ochronnej wulgarnymi słowami wyzywa pracowników z Ukrainy, a na koniec filmu podchodzi do nagrywającego i usiłuje odebrać mu telefon – poinformowała we wtorek PAP rzeczniczka małopolskiej policji podinsp. Katarzyna Cisło.
Według niej dzień po zdarzeniu dwaj ukraińscy pracownicy pojawili się w komisariacie w Skawinie, gdzie złożyli zawiadomienie dotyczące gróźb karalnych.
Dyskryminacja na tle narodowościowym
Policjanci, którzy prowadzą tę sprawę, po obejrzeniu filmu uznali, że sprawę będą prowadzić również w kierunku dyskryminacji na tle narodowościowym – dodała rzeczniczka.
Cisło zapowiedziała, że zebrany w tej sprawie materiał dowodowy zostanie przekazany do prokuratury. Tożsamość mężczyzny jest znana policjantom, ale nie został on na razie zatrzymany.
Oświadczenie firmy Grupa Stadnicki
W związku z incydentem firma Grupa Stadnicki, dla której pracował agresor, wydała oświadczenie.
"Nasza organizacja podjęła decyzję o podjęciu natychmiastowych i zdecydowanych działań w tej sprawie. Osoba ta nie reprezentuje już naszej firmy w żadnym zakresie. Jednocześnie wyrażamy głębokie ubolewanie, że doszło do tak drastycznego zdarzenia, w wyniku którego ucierpiał przedstawiciel innej firmy. Jest nam niezmiernie przykro z powodu zaistniałej sytuacji. Żadne emocje ani spory zawodowe nie mogą stanowić usprawiedliwienia dla agresji fizycznej" – napisano w oświadczeniu podpisanym przez zarząd spółki.
Oświadczył on także, że "stanowczo i bezwzględnie potępia wszelkie formy agresji oraz przemocy".
"W naszej organizacji obowiązuje absolutna zasada zero tolerancji dla jakichkolwiek zachowań agresywnych, niezależnie od ich podłoża, dynamiki czy wcześniejszego przebiegu sporu. Przekroczenie granic nietykalności cielesnej oraz eskalacja konfliktu są dla nas całkowicie nieakceptowalne" – podkreślono.
Według oświadczenia firma czuje się głęboko dotknięta faktem, że została wciągnięta w tę kryzysową sytuację, która w żaden sposób nie reprezentuje jej standardów.
"Informujemy, że zachowanie tej osoby było jej całkowicie prywatnym, samowolnym działaniem" – wskazano.
Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.
