Dziennik.pl logo

Jakub Żulczyk pożegnał Jana Frycza. "Nie powiedziałem, ile Panu zawdzięczam"

Żulczyk
Jakub Żulczyk pożegnał Jana Frycza. "Nie powiedziałem, ile Panu zawdzięczam"/AKPA
Jan Frycz nie żyje. Aktor zmarł dwa dni temu, 15 sierpnia, ale dopiero teraz Teatr Narodowy podał tę przykrą informację do publicznej wiadomości. Wśród tych, którzy pożegnali go w sieci był Jakub Żulczyk. To w serialu, który powstał na podstawie jego książki "Ślepnąc od świateł, Jan Frycz wcielił się w postać gangstera Dario.

Jan Frycz nie żyje

Jan Frycz nie żyje. Aktor odszedł w wieku 72 lat. Informację o jego śmierci w swoich mediach społecznościowych opublikował Teatr Narodowy w Warszawie. Okazuje się, że Jan Frycz zmarł dwa dni temu, czyli 15 sierpnia.

"Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, związanego z Teatrem Narodowym w latach 1982–1983 i ponownie od 2006 roku. Artysta zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych" - napisano.

Jan Frycz wbrew woli ojca wybrał zawód aktora

Jan Frycz wybrał zawód aktora, choć w jego rodzinnym domu ta profesja nie była szanowana i uznawana za rozsądny wybór. Ojciec aktora, który był inżynierem górnikiem, był pewien, że syn wybierze bardziej stabilny zawód. Tymczasem Jan Frycz ukończył PWST w Krakowie a z biegiem lat do tego, co robi przekonał się również jego ojciec i po cichu mu kibicował.

Jakub Żulczyk żegna Jana Frycza

Aktor miał na koncie wiele ról teatralnych a także filmowych. Można go było oglądać w znanych produkcjach takich jak "Nigdy w życiu" czy "Zakochani". Rolą, którą na stałe zapisał się w pamięci widzów, był Dario z serialu "Ślepnąc od świateł". Produkcja ta powstała na podstawie książki pod tym samym tytułem, którą napisał Jakub Żulczyk.

Pisarz zamieścił w sieci pożegnalny post. "Panie Janku. To bardzo dziwne, że spotkaliśmy się raptem parę razy. Nie powiedziałem Panu w trakcie tych spotkań, ile Panu zawdzięczam. Byłem pewien, że spotkamy się jeszcze wielokrotnie. Nigdy nie można być pewnym. Wziął Pan sobie postać, którą napisałem, i przekształcił ją, przemorfował w coś ponadczasowego. Dziękuję Panu. Nie zawiodę. Obiecuję. La luce etterna" - napisał Jakub Żulczyk.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Marta Kawczyńska
Marta Kawczyńska

Marta Kawczyńska – dziennikarka Dziennik.pl. Ukończyła Filologię Polską na Uniwersytecie Warszawskim ze specjalizacją animacja kultury, jest też psychoterapeutką tańcem i ruchem (DMT). Pracowała m.in. w Gazecie Stołecznej, Super Expressie, TVP. Jest autorką książki "Alopecjanki. Historie łysych kobiet" oraz współautorką poradników "#Nastolatka". Specjalizuje się w tematyce show-biznesowej oraz społecznej. W Dziennik.pl zajmuje się działem życie gwiazd, nostalgia, kultura. Prowadzi podcasty "Kawka z…" i "Dziennik Kryminalny" emitowane na kanale DGP Infor na Youtubie.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraJakub Żulczyk pożegnał Jana Frycza. "Nie powiedziałem, ile Panu zawdzięczam" »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj