32,7 proc. Polaków pytanych o to, kto ma rację w sporze o Trybunał Konstytucyjny - prezydent Karol Nawrocki czy premier Donald Tusk - odpowiedziało: "ani jeden, ani drugi". Tak wynika z sondażu IBRiS przeprowadzonego dla "Rzeczpospolitej".
Niewiele mniej, bo 32 proc. ankietowanych, przyznało rację Karolowi Nawrockiemu, natomiast 27,8 proc. wskazało na Donalda Tuska. Wśród wyborców koalicji rządzącej 73 proc. badanych poparło premiera w sprawie TK, z kolei wśród sympatyków opozycji 60 proc. stanęło po stronie prezydenta.
O komentarz do trwającego sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego poprosiliśmy prawnika-konstytucjonalistę prof. Mariusza Bidzińskiego.
Spór o TK już rozstrzygnięty? Konstytucjonalista: To nie jest dziś problem prawny
Jeśli chodzi o spór wokół Trybunału, to z prawnego punktu widzenia jest on w zasadzie rozstrzygnięty. Wątpliwości pojawiały się wcześniej, gdy dochodziło do wyboru sędziów z udziałem tzw. sędziów dublerów lub obsadzania miejsc, co do których istniały kontrowersje konstytucyjne. Od tamtego czasu minęło jednak blisko dziesięć lat. W międzyczasie wygasały kadencje kolejnych sędziów, a na ich miejsca Sejm wybierał nowych- mówi w rozmowie z Dziennik.pl prawnik-konstytucjonalista prof. Mariusz Bidziński.
Dziś mamy do czynienia przede wszystkim z konfliktem politycznym, a nie prawnym. Wszystkie ostatnie wybory sędziów zostały przeprowadzone przez Sejm w terminie i na wakujące miejsca. Nie ma tu już istotnego sporu prawnego co do tego, kto jest uprawniony do wyboru sędziów. Kompetencje w tym zakresie są jasno określone: Sejm dokonuje wyboru, a prezydent odbiera ślubowanie - dodaje.
Jak podkreślił nasz rozmówca obecnie mamy do czynienia wyłącznie z uporem strony, "która nie dopuściła do złożenia ślubowania przez wybranych sędziów bezpośrednio przed prezydentem". Jeśli jednak wdawać się w kwestie semantyczne, warto zauważyć, że sformułowanie „wobec prezydenta” nie musi oznaczać jego fizycznej obecności, lecz odnosi się do samego aktu skierowanego do głowy państwa – podkreśla ekspert.
I zaznacza, że nie ma już aktualnie "zasadniczych wątpliwości prawnych”. Konstytucja z 1997 roku przez wiele lat nie budziła w tym zakresie kontrowersji. Obecny spór nie wynika z niejasności przepisów, lecz z różnic politycznych i odmiennej interpretacji sytuacji przez uczestników debaty. Z prawnego punktu widzenia nie ma wątpliwości co do tego, w jaki sposób powoływani są nowi sędziowie ani jakie kompetencje poszczególne organy państwa mają w tym procesie – podsumowuje prof. Bidziński.
Dziennikarka. W mediach od ponad 25 lat. Absolwentka studiów magisterskich na Uniwersytecie Łódzkim oraz podyplomowych na Uczelni Łazarskiego w Warszawie (Łazarski Executive Education). Pracowała m.in. w Polskim Radiu, Superstacji, Wirtualnej Polsce oraz w portalach Tokfm.pl i Gazeta.pl, a także w kilku mniejszych redakcjach radiowych i internetowych. W Dziennik.pl zajmuje się przede wszystkim tematami społeczno-politycznymi.
