"Syn właściciela auto-salonu nie był oficjalnie zatrudniony w firmie ojca, ale był jego <prawą ręką> w prowadzeniu nielegalnych interesów" - tłumaczy rzecznik małopolskiej policji Dariusz Nowak. To właśnie 27-latek zajmował się sprowadzaniem aut z zagranicy, legalizowaniem ich w Polsce, a potem sprzedażą.
Mężczyzna właśnie wrócił z Włoch, od razu trafił w ręce policji. Agenci CBŚ podejrzewają, że załatwiał tam kolejną partię aut.
Według policji, nielegalny biznes kwitł od przynajmniej pięciu lat. Na czym polegał proceder? Na zaniżaniu wartości samochodów sprowadzonych z Unii Europejskiej. Auta potem legalizowano w Polsce. Podczas sprzedaży zaniżona wartość samochodu była wpisywana do umowy kupna-sprzedaży, w efekcie odprowadzany był mniejszy podatek VAT. Prowadzący śledztwo szacują, że w ten sposób sprzedano nawet 4,5 tysiąca samochodów, a państwo straciło miliony złotych.
Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu syna dilera. Pod koniec sierpnia policjanci krakowskiego CBŚ zatrzymali ojca 27-latka. 52-letniemu dilerowi spod Krakowa postawiono zarzut oszustw
podatkowych na dużą skalę. Obu mężczyznom grozi osiem lat więzienia.