Filip stracił radość życia 13 sierpnia. Tego dnia dziadek chłopca z zimną krwią zamordował jego mamę i 8-miesięcznego brata Aleksa. Potem morderca odebrał sobie życie. Przez wiele tygodni Filipek nie mógł o tym zapomnieć - pisze "Fakt".
Teraz uśmiech znów pojawia się na jego twarzy. Właśnie zamieszkał wraz z tatą w nowym, przytulnym mieszkaniu. Miasto przyznało im tylko kawalerkę, ale pan Adam i Filip bardzo się z niej cieszą. Bo groziła im zima na działce - bez ogrzewania i ciepłej wody. Teraz chłopiec z dumą pokazuje nam swój nowy komputer, biurko i ładne łóżko.
"W końcu zaczyna nam się układać. Jestem bardzo zadowolony z mieszkania i ogromnie się cieszę, że Filip poszedł do nowej szkoły" - wzrusza się Adam Handkiewicz.
Pomocną dłoń do Filipa i jego taty wyciągnął też Stanisław Adamczyk, właściciel prywatnej szkoły podstawowej w Poznaniu. "Gdy usłyszałem historię Filipa, wiedziałem, że muszę mu pomóc. Dziecko po takiej tragedii powinno zmienić środowisko. Pokrywam wszystkie koszty, to pozwoli mu wrócić do normalnego życia" - opowiada "Faktowi" Adamczyk.