Kibice świętowali awans Sandecji w środę. Awantura zaczęła się po godz. 21 w . Do tej pory było radośnie i spokojnie. Rozegrano towarzyski mecz, potem świętowano awans do I ligi razem .
Ale, jak pisze "Polska", w pewnym momencie jeden z kibiców Sandecji zauważył na szyi swojego sąsiada tatuaż. Niestety był to . Zaczęła się bijatyka i szybko rozniosła się po całym amfiteatrze.
Policja była poza amfiteatrem. Nie zdążyła nawet zareagować na bijatykę, kiedy tłum kiboli ruszył na nich we frontalnym ataku. Chuligani wyrywali drzewa i łamali ławki. Na mundurowych poleciały kamienie i kawałki betonu. Po tym jak jeden z policjantów padł po uderzeniu dużym fragmentem chodnika, jego koledzy . Jedna z nich trafiła w oko 18-latka. Chłopak nie odzyska już w nim wzroku.
Potem . Tu także reagowała policja, bo mieszkańcy skarżyli się na hałas i szalejących chuliganów.
Bilans "święta" to 60 osób spisanych za zakłócanie porządku, . Pięciu z nich to policjanci, a dwóch to kibice.
Ci ostatni nie widzą swojej winy w btwie. Według nich policyjna interwencja była zaplanowana wcześniej. "Wśród kibiców mówi się, że to , gdy wracaliśmy z meczu z Okocimskim z Brzeska. Wtedy usłyszeliśmy, że skończyły się nam dobre czasy. Przekonaliśmy się, co tamte słowa miały oznaczać" - mówi gazecie "Polska"