Polce strach nie daje spać. Bo do baru Itsu wciąż nie dotarły wyniki badań radiologicznych wszystkich pracowników. I nikt nie ma pewności, że w jego organizmie nie ma jakichś śladów trującej substancji. Najbardziej o swoje zdrowie boi się właśnie Ela, która od dnia otrucia Litwinienki walczy z tajemniczą wysypką na nogach. "Znajomi, którzy wiedzą, że pracowałam w tej restauracji, boją się do mnie zbliżać" - żali się dziewczyna. I dodaje, że żaden z 20 pracowników nawet nie chce myśleć, co się może stać, jeżeli wyniki badań będą złe.
Zatrucia boi się także koleżanka Eli, kelnerka, która bardzo często obsługiwała Litwinienkę. Dziewczyna też ma wysypkę, tyle że na twarzy. I nie może jej żadnym sposobem usunąć. Nie pomagają nawet antybiotyki. "Ona jest śmiertelnie przerażona. Tak jak my wszyscy" - mówi Ela. I dodaje, że pozostaje tylko czekać na wyniki badań. I modlić się, by wszystko skończyło się dobrze.
Ela jednego jest pewna. Trucizny na pewno nie dodano w kuchni.
Dziewczyna podejrzewa, że morderca mógł dodać polon do jedzenia w chwili, kiedy Litwinienko wyszedł do toalety.