Tadeusz Cymański twierdzi, że przykro mu z powodu syna. "Wyrządził mi ogromną krzywdę" - tłumaczy dziennikowi.pl poseł PiS. "Mój syn jest załamany. Ale poniesie konsekwencje prawne, jak każdy obywatel" - dodaje.
"Wykazał się brakiem wyobraźni, nieodpowiedzialnością. I to, że to były andrzejki, że dziewczyna, że koledzy, to nie jest żadne usprawiedliwienie" - przyznaje poseł. "Dodatkowo przeżywam to jako ojciec. Mogę tylko przeprosić tych, którzy czują się tym zgorszeni, zdegustowani" - deklaruje polityk. Zapowiada, że czeka go poważna rozmowa z synem.
Cymański-junior wracał w czwartek wieczorem z imprezy andrzejkowej, gdy złapała go "drogówka". Alkomat był bezlitosny: wykazał 0,7 promila.
Teraz syn posła będzie musiał stanąć przed sądem. Grożą mu nawet dwa lata więzienia.