Siostra zastrzelonego policjanta, Grzegorza Załogi, chciała dla oskarżonego kary śmierci. "Zabił człowieka, naopowiadał mnóstwo bredni, mówiąc, że zabójstwo mojego brata to był przypadek" - mówiła łamiącym sie głosem kobieta.
Śmierć przez przypadek to była główna linia obrony. Ale sąd nie dał temu wiary. Uznał, że gdy Grzegorz S. wyjął broń i wymierzył do policjanta, wiedział, że może zabić. Dlatego nie miał litości i wymierzył mordercy ćwierć wieku więzienia. Ogłoszenia wyroku wysłuchali najbliżsi zabitego policjanta, a także jego koledzy z pracy.
Wyrok nie jest prawomocny. Obrońca jeszcze nie wie, czy będzie przygotowywał apelację.
Grzegorz Załoga zginął w sierpniową noc trzy lata temu. Gdy wyjeżdżał do rutynowej interwencji, nie mógł nawet przypuszczać, że skończy się na tragicznej w skutkach strzelaninie. Patrol chciał wylegitymować dwóch mężczyzn. Ci jednak rzucili się do ucieczki, a po chwili jeden z nich zaczął strzelać. Kula trafiła Grzegorza Załogę w głowę. Policjant nie miał szans przeżyć.