11 grudnia stali i pili piwo pod garażami. Nagle zauważyli przechodzącego mężczyznę. Spieszył się po pracy do domu, do rodziny. Napadli go, okładali pięściami, a potem przewrócili i brutalnie kopali. Tak mocno, że 35-letni Mariusz Grabowski zmarł. Lekarzom nie udało się go uratować.
Dzisiejszy marsz to sprzeciw wobec przemocy. Ale jego uczestnicy chcą też domagać się zaostrzenia zarzutów postawionych młodym bandytom przez kołobrzeską prokuraturę. Z pobicia ze skutkiem śmiertelnym na zarzut zabójstwa. Bo teraz czterem wyrostkom grozi 10 lat więzienia. Gdyby prokuratura postawiła im zarzut zabójstwa, mogliby dostać dożywocie.
Prokuratura Apelacyjna w Szczecinie przyjrzała się już aktom tego śledztwa na polecenie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. I - jak mówi dziennikowi.pl szef kołobrzeskiej prokuratury - nie dopatrzyła się uchybień. Adam Kuc podkreśla, że nie zakwestionowała również zastosowanego paragrafu, mówiącego o pobiciu ze skutkiem śmiertelnym.
Potwierdza to w rozmowie z dziennikiem.pl rzeczniczka szczecińskiej prokuratury apelacyjnej. Zastrzega jednak, że kiedy do Kołobrzegu trafią opinie biegłych - między innymi raport z ponownej sekcji zwłok Mariusza Grabowskiego - prokuratorzy ze Szczecina jeszcze raz sprawdzą akta śledztwa. Być może wtedy będą podstawy do zmiany zarzutu na zabójstwo.
Wcześniej szef prokuratury w Kołobrzegu zapewniał dziennik.pl, że jeśli dostanie od przełożonych polecenie postawienia młodym bandytom zarzutu zabójstwa, to się do tego zastosuje.