Violetta Villas zostaje w szpitalu dla nerwowo i psychicznie chorych. Artystka jest na oddziale od ponad dwóch tygodni. Jej pełnomocnik twierdził, że jest tam przetrzymywana bezprawnie. Ale ona sama zdecydowała dziś, że dobrowolnie podda się leczeniu.
Mówiło się, że Villas nie była w stanie zapanować nad sforą psów, które trzymała w swojej posiadłości w Lewinie Kłodzkim. Pogotowie miało zabrać ją w stanie skrajnego wyczerpania. Wszystkiemu zaprzeczył jednak pełnomocnik artystki. Stwierdził, że ktoś zamknął ją w jednym z pomieszczeń domu. Bez jedzenia i picia.
W szpitalu w Stroniu Śląskim odbyło się dziś wyjazdowe posiedzenie świdnickiego sądu okręgowego. Sędziowie mieli zdecydować, czy artystka pozostanie w szpitalu, czy wróci do domu. Decyzję podjęła jednak sama Villas: chce zostać na oddziale i być leczona.
Zwierzęta, które artystka trzymała na terenie swojej posiadłości, rozwieziono do schronisk w całej Polsce.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|