Sąd rejonowy dla Warszawy-Mokotowa postanowił tylko zastosować dozór policyjny wobec dwóch oskarżonych. Paweł B. spędził w areszcie pół roku, Filip P. - ponad rok. Postawiono im zarzut
rozboju i pobicia, kradzieży trzech telefonów komórkowych i pieniędzy o łącznej wartości 1500 zł. Mogą za to dostać do 12 lat więzienia. Warszawski sąd przychylił się jednak do wniosku
obrońców. Wypuścił młodocianych bandytów z aresztu i zastosował dozór policyjny.
Obaj mają przebywać pod adresem zameldowania, stawiać się dwa razy w tygodniu na policji i przychodzić na rozprawy.
Jednak, zdaniem przedstawiciela rosyjskiego MSZ, "incydent w Warszawie nie był przypadkowy i świadczy o istnieniu w Polsce antyrosyjskiego nastawienia". Polskie ministerstwo
przekazało wtedy ambasadzie Federacji Rosyjskiej notę, w której wyraziło "szczere ubolewanie wobec zaistniałej sytuacji". Kilka dni później w Rosji nieznani sprawcy pobili w
pobliżu polskiej ambasady polskich dyplomatów i dziennikarza.
Kolejna rozprawa - w marcu. Sąd wezwie na nią m.in. poszkodowanego Kazacha. Rodzice Rosjan nie zgodzili się na ich przesłuchanie. Po półtora roku nie ma ich już w Polsce.