Dziennik Gazeta Prawana logo

Chłopcy przyznali: dręczyliśmy Anię

12 października 2007, 15:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Co naprawdę wydarzyło się na lekcji polskiego, po której 14-letnia Ania popełniła samobójstwo? DZIENNIK dotarł do zeznań, jakie nastolatkowie, podejrzani o molestowanie dziewczynki, złożyli w prokuraturze. Przyznali, że dręczyli dziewczynę.

Mateusz W. przyznał, że od początku października wyzywał Anię, podszczypywał ją, czasami też poklepywał po pośladkach. Zeznał, że na lekcji polskiego w pewnym momencie chłopcy zaczęli dokuczać Ani. Byli to Łukasz P., Arek P. i Dawid M. Według niego, najbardziej dokuczał Łukasz, który ciągnął dziewczynę za ręce, szarpał i wielokrotnie klepał po pośladkach. Kiedy Ania w pewnej chwili lekko się pochyliła, Mateusz W. podbiegł do niej i zaczął szurać kolanem po jej pośladkach. Łukasz w tym czasie chwycił Anię za kark i podciągnął jej głowę w okolice krocza. Trwało to 20 - 30 sekund. Później, gdy Ania próbowała schować się pod ławką, Łukasz ją stamtąd wyciągnął.

Arkadiusz P. zeznał, że zdarzało mu się szczypać Anię, mówić do niej "lodziara". Powiedział też, że kiedy Ania schowała się pod ławką, to Łukasz wyciągnął ją stamtąd siłą. Innych chłopak, Dawid, położył dziewczynę na ławce. Z kolei Łukasz ołówkiem próbował ściągnąć jej spodnie. Według Arkadiusza P., było jej widać 1/4 pośladków. Jak mówi, Ania była bardzo zdenerwowana, krzyczała. Całe zdarzenie filmował Michał.

Michał S. przyznał, że mówił do Ani "ciećku" i "lodziku", ale - według niego - nie były to wyzwiska. W ten sposób chciał ją poderwać. Czasami też dokuczał dziewczynie, dotykając jej piersi. Słyszał, że inni wyzywali ją takimi słowami, jak: "lodziara", "k..wa". Widział, jak Łukasz poklepywał Anię, położył ją na ławce i siłą zaciągnął do kąta. Dziewczyna krzyczała. Widział też, jak Ania siedziała pod stołem, a Łukasz, siedząc na krześle, podciągnął jej głowę do swoich narządów, potem ściągał jej spodnie. Jego zdaniem to, co działo się na lekcji polskiego, spowodowało, że Ania popełniła samobójstwo.

Łukasz P. zeznał, że na lekcji polskiego 20 października 2006 r. wielokrotnie uderzał Anię po pośladkach, szarpał ją i ciągnął za ręce. Według niego, to były żarty. Wydawało mu się, że Ania również traktowała to jako formę żartu.

UCZENNICE Z KLASY ANI

Uczennica 1 z klasy II F opowiedziała śledczym, że widziała, jak chłopcy łapali dziewczynkę za ręce, szczypali i wyzywali. Takie zachowania denerwowały i złościły Anię. W klasie nie było wtedy nauczycielki. Łukasz i Mateusz zaczęli Anię szarpać za ręce i obmacywać. Był taki moment, że Mateusz włożył pomiędzy nogi Ani swoje kolano, a któryś z chłopaków przyłożył jej głowę do swoich narządów. Ania broniła się. Według Uczennicy 1, dziewczynka wyrywała się, szarpała, uciekała po klasie. W pewnym momencie schowała się pod stół. Łukasz pociągnął ją za spodnie, które osunęły się do połowy pośladków. Klasa zareagowała śmiechem, a Ania wybiegła z sali. Powiedziała też, że po lekcjach odwiedziła Anię w domu. Dziewczyna wszystko bardzo przeżywała, brała jakieś tabletki na uspokojenie. W czasie rozmowy zwierzyła się, że chce się powiesić. Jej zdaniem to, co mówiła Ania w sprawie samobójstwa, było związane z wydarzeniami szkolnymi, a nie dotyczyło spraw rodzinnych.

Uczennica 2 z klasy II F zeznała, że chłopcy zaczęli zaczepiać Anię i przezywać dla żartów. Na lekcji polskiego podeszli do niej, a jeden z nich - Łukasz - zaczął ją klepać po pośladkach. Ania chowała się przed nimi. W pewnym momencie, gdy była pod ławką, Łukasz obsunął jej spodnie, może o 5 cm. Widziała, jak Mateusz usiadł na krześle, złapał Anię za głowę i włożył ją między nogi. Michał nagrywał to, co się działo w klasie, na telefon komórkowy. Słyszała, jak Ania prosi, by jej nie dokuczać, a gdy wyszła z klasy, była zdenerwowana i roztrzęsiona.

NAUCZYCIELKI
Maria K., polonistka w Gimnazjum nr II, opowiedziała, jak 20 października przygotowywała apel z okazji Dnia Komisji Edukacji Narodowej. Z klasą II F miała zaplanowane dwie lekcje. Na początku pierwszej lekcji ok. 8.50 wpuściła uczniów do sali, a następnie po 3 - 4 minutach wyszła, zostawiając otwarte drzwi do sali, by uczestniczyć w przygotowywaniu apelu. Poprosiła koleżankę prowadzącą lekcję w sali obok, by w tym czasie objęła nadzór nad klasą II F. Wróciła do klasy ok. 9.15. Uczniowie siedzieli w ławkach, a chłopcy grali w jakąś grę. Zapisała więc temat w dzienniku, potem zauważyła, że jedna z uczennic, Patrycja K., jest zmartwiona i płacze. Jak twierdzi, zapytała ją, co się stało. Wtedy dowiedziała się, że chłopcy dokuczali Ani. Nie przekazano jej jednak żadnych szczegółów.

Romana B., wychowawczyni klasy II F, zeznała, że pod koniec września lub na początku października dowiedziała się od uczennic Anny H. i Iwony S., że zostały niesłusznie ukarane wpisami w dzienniczku uwag, gdyż zachowywały się głośno. Dziewczynki - jak relacjonowała - stwierdziły, że ich zachowanie było wywołane tym, że chłopcy je podszczypywali. Przeprowadziła wówczas rozmowę z uczniami. Zamierzała też poruszyć ten temat na zebraniu rodziców, gdyż inni nauczyciele zgłaszali jej, że chłopcy z jej klasy nadmiernie interesują się swoją seksualnością. Na przerwach szamocą się z dziewczętami i próbują dotykać w intymne miejsca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj