Był tak pijany, że gdy w końcu udało mu się uruchomić kradzionego poloneza, przejechał tylko kilkaset metrów i wpadł do rowu. Jednak był uparty. Zataczając się, zastukał do sąsiada okradanego domu i poprosił o pomoc. Ten pomógł, ale... złapać złodzieja.
Kompletnie pijany rabuś, który kradnie samochód, zmienia się w kompletnie pijanego kierowcę. I co go może czekać? 24-latek przejechał polonezem ledwie kilkaset metrów i wpadł do rowu. Obok na podwórku domu zauważył samochód terenowy. W zamroczonej głowie zaświtał mu pomysł, że właściciel terenówki pomoże mu wydostać poloneza.
Zastukał do drzwi i poprosił - sąsiada okradzionego właściciela poloneza - o pomoc. Mężczyzna prędko zorientował się, że ma do czynienia ze złodziejem. Ale nie mrugnął nawet
powieką, tylko rzeczywiście wyciągnął samochód przy pomocy swojej terenówki. Ale już nie pozwolił złodziejowi nim odjechać. Zaalarmował właściciela poloneza i policję.
Teraz pijanemu rabusiowi grozi 5 lat więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|