Wanda Gąsior musi przeprosić Zbigniewa Wassermanna. Krakowski sąd utrzymał karę za pomówienie ministra. W liście do telewizji emerytka skarżyła się na niego w imieniu swojego zięcia, któremu zlecił budowę domu. Skazana zastanawia się jednak nad skargą do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
Sąd drugiej instancji nieco złagodził dziś karę dla kobiety. Skazana musi przeprosić ministra, ale nie będzie musiała mu zapłacić tysiąca złotych. Została zobowiązana tylko do zwrotu kosztu adwokata - 420 zł. Tak skończył się głośny proces wytoczony emerytce przez ministra.
Zbigniew Wassermann poczuł się obrażony listem Wandy Gąsior do telewizji. Żaliła się w nim na nieuczciwych zleceniodawców, którzy gnębią prywatnych przedsiębiorców. Jako przykład podała dom ministra budowany przez jej zięcia. Chodziło o nieporozumienia dotyczące zapłaty za wykonane prace. Minister i jego rodzina twierdzą, że budowa została spartaczona i że robotnicy źle zamontowali wannę. Dlatego Wassermannowie nie chcieli wypłacić części ustalonej kwoty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|