Po adopcji chłopczyk dostałby nowy akt urodzenia i nowe nazwisko. Na razie jednak nie ma kandydatów na rodziców adopcyjnych. I to mimo poszukiwań prowadzonych przez specjalnie powołaną fundację oraz Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Łodzi. Owszem, deklaracje chętnych były, ale gdy przychodziło do konkretów, wycofywali się.
Jednak Patryk i tak trafił do dobrych ludzi. Jest w tej chwili w specjalistycznej rodzinie zastępczej. Ta będzie się nim opiekować, aż chłopczyk stanie się samodzielny. Albo do chwili, gdy zostanie adoptowany - a to byłoby dla dziecka najlepsze rozwiązanie.
Mimo dramatu, jaki przeszedł, Patryk jest dziś wesołym trzylatkiem. Jest bardzo pojętny - już zaczyna się uczyć literek i cyferek. I bardzo dobrze rozwija się intelektualnie. Specjaliści z łódzkiego MOPS-u mówią, że na szczęście był zbyt mały, żeby zapamiętać krzywdę, jaką wyrządzili mu jego naturalni rodzice.
Wczoraj sąd w Łodzi skazał matkę Patryka na siedem lat więzienia, a jego ojca na dziesięć lat.