Dzieci w jednej z katowickich dzielnic zjeżdżały z górki na sankach. Rzucały śnieżkami i cieszyły się zimą. Nagle jeden z chłopców po wejściu na górkę zasłabł. Natychmiast trafił do Centrum Zdrowia Dziecka i Matki. Tam niestety zmarł.
Gromadka dzieci bawiła się na śniegu obok swoich domów. Usypały sobie skocznię i zjeżdżały z niej na sankach. Jak to przy takiej zabawie - przewracały się i potrącały.
Jednak wesołe figle zamieniły się w oka mgnieniu w prawdziwy dramat. Bo, po kolejnym wejściu na szczyt górki, zasłabł 8-letni chłopiec. Mimo że chłopczyk od razu trafił do jednego z najlepszych szpitali w Polsce - Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i Matki - nie udało się go uratować.
Co było powodem tragedii? Policjanci mówią, że chłopiec był pod stałą opieką kardiologów ze szpitala, do którego go odwieziono. Leczył się na serce. Mundurowi sprawdzają jeszcze, czy do jego śmierci w jakiś sposób nie przyczyniła się zabawa z kolegami na górce.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl