Samolot wylądował w Łasku tuż przed północą. Na pokładzie była trumna z ciałem Piotra Nity - 24 już polskiego żołnierza, który zginął podczas misji w Iraku. Maszyna leciała z Niemiec, dokąd wcześniej zostało z Iraku przetransportowane ciało zabitego. Jej przylot opóźnił się o kilka godzin, bo była zła pogoda.
Na płycie lotniska w Łasku była najbliższa rodzina Piotra Nity - rodzice i siostra oraz mieszkańcy jego rodzinnej miejscowości. W uroczystości uczestniczyli także Dowódca Wojsk Lądowych
gen. broni Waldemar Skrzypczak, dowódca 25. Brygady Kawalerii Powietrznej gen. bryg. Ireneusz Bartniak oraz żołnierze z 3. szwadronu kawalerii, w którym służył poległy żołnierz.
W asyście kompanii honorowej trumna przykryta polską flagą spoczęła na katafalku na płycie lotniska. Modlitwę za poległego poprowadził ks. kapelan Krzysztof Majsterek, a pamięć Piotra Nity
uczczono minutą ciszy.
"Czarny scenariusz dopisuje kolejne dramatyczne losy, kolejną tragedię w naszych szeregach. W głębokim smutku i cierpieniu witamy dzisiaj na ojczystej ziemi umiłowanego syna, który w
imię najwyższego honoru i obowiązku zapłacił cenę najwyższą, cenę życia" - mówił gen. broni Waldemar Skrzypczak.
Pogrzeb Piotra Nity odbędzie się dziś w Woli Blakowej koło Radomska. Mszę odprawi biskup polowy Wojska Polskiego Tadeusz Płoski, obecny ma być minister obrony Aleksander Szczygło.
"Choć serce krwawi, czekam na mojego jedynego synka Piotrka" - mówiła "Faktowi" matka zabitego żołnierza Anna Nita. "Wszystko już jest przygotowane do pogrzebu" - dodaje smutno wuj Piotra Maciej Zagórski. "Pochowamy go u nas, żeby mieć go już zawsze blisko siebie".
Piotr Nita zginął w środę, gdy samochód, którym jechał w konwoju z bazy Scania do bazy Echo, wjechał na minę. Do Iraku przyjechał zaledwie miesiąc wcześniej.